czwartek, 6 lutego 2014

balsamiczny sorbet malinowy!

Kto mnie zna, ten dobrze wie, że przez większość swojego życia umieram z zimna. Podczas gdy wszyscy naokoło chodzą w krótkim rękawku, ja zakładam ukochaną bluzę, która grubsza już być chyba nie może. Obecnie sypiam pod dwoma kołdrami, w kryzysowych chwilach ratuję się kocem. Nałogowo piekę ciasta, żeby móc przytulić się do piekarnika. A szuflady w garderobie wypełnione mam po brzegi wełnianymi skarpetami w kolorowe groszki. Rano obowiązkowo rozgrzewam się kubkiem gorącej kawy. I logiczne byłoby również rozgrzewające śniadanie. I najczęściej takie właśnie jest, ale ... Ale przecież małe wyjątki tylko potwierdzają regułę. Więc dzisiaj z samego rana kręcę lody malinowe. Podaję z aksamitnym jogurtem.



BALSAMICZNY SORBET MALINOWY
Przepis (jedna porcja):
miseczka (kopiata) mrożonych malin
1 łyżeczka octu balsamicznego
1 łyżka (płynnego) miodu
1 łyżeczka soku z cytryny
Maliny, ocet balsamiczny, miód i sok z cytryny zmiksować za pomocą blendera. Masa powinna mieć jednolitą i gładką konsystencję. Lody są od razu gotowe do spożycia - przełożyć do miseczki i podawać.

29 komentarzy:

  1. dosłownie jakbym czytała o sobie :) moi znajomi zawsze nie dowierzają jak widzą u mnie gęsią skórkę, gdy jest naprawdę ciepło ;)
    akurat na takie lody nie mam ochoty, ale przepis ląduje w zakładkach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i co?! Mój komentarz się nie dodał?! :(
    No to again.

    Absolutnie Cię rozumiem. Jestem istotą ciepłolubną... to mało powiedziane! Kiedy na wiosnę ludzie dostają szału, bo jest słońce i 15 stopni na plusie, to nie wiem śmiać się czy płakać... żebym mogła szczerze powiedzieć, że mi ciepło, potrzebuję temperatury w prognozie pogody około 30 stopni, wtedy odczuwalna i tak jest wyższa. Wtedy jest okey. A mimo to wolę jesień i zimę od wakacji, uwielbiam lody w lutowe dni i ciepłe swetry i bluzy, kiedy dookoła wszyscy wychodzą z siebie, bo jest kilkanaście stopni powyżej zera;d

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też jestem ciepłolubna! teraz pierwsze co robię po przyjeździe na uczelnie, to lecę do łazienki zdjąć rajstopy spod spodni ;) ale nie zmienia to faktu, że lody to deser całoroczny dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja przyłączam się do klubu zmarzluchów ! Zatem mówię- zimo idź sobie, ale to już! Tak chce mi się wiosny, takiej prawdziwej i ciepłej.
    Do zobaczenia dziś ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też należę do osób lubiących ciepło.. ale lodami to bym nie pogardziła! :3

    OdpowiedzUsuń
  6. wygląda świetnie a ten kolor mniam:D dobrze, że już nie daleko do lata i świeżych malin:d

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedny zmarzlak. Podaj dres, wyślę Ci koc, mam taki mega ciepły, jak ogień, jak się do ciała przyłoży ;]

    A ta miseczka wygląda cudownie. Na miniaturce myślałam, że to buraczki :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny pomysł. Jeszcze do sorbetu nie dodawałam octu balsamicznego. Wygląda smacznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakbym czytała notkę o sobie ! Tez jestem strasznym zmarzlakiem bez grubej bluzy nie ruszam się z domu, szafa pełna wełnianych swetrów i skarpet. Termofor stał się moim najlepszym przyjacielem a przed komputerem siedzę owinięta jak burito w koc. Gdy wracam do domu z dworu ogrzewam się nad kuchenką albo siedzę pół godziny pod gorącym prysznicem :D Uroki zmarzluchów ! Mimo to taki sorbet kusi !

    OdpowiedzUsuń
  10. Z wielką przyjemnością wypróbuję przepis, ale dopiero latem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też ze mnie taki zmarzluch, ale coś jest w tych zimnych śniadankach. Czasem nawet smakują bardziej!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zupełnie jakbym czytała o sobie. :) zimno mi cały czas, ale lody mogłabym jeść 24/7 :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystko co ma w ''sobie'' ocet balsamiczny pochłaniam w ilościach makabrycznych ;)
    Pozdrawima

    OdpowiedzUsuń
  14. lody malinowe, no nie! jak bym już chciała wakacje i bezkarne obżeranie się lodami, słońce, upał...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zwykle zaskakujesz! Co do marznięcia... mnie chyba nikt nie przebije ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. hehe ten opis to o mnie :) Ze mnie też taki zmarzluch :) Ta propozycja to raczej na deserek przy ciepłym grzejniku :)

    OdpowiedzUsuń
  17. lody zjem o kazdej porze roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też jestem zmarzluchem! :) Po domu chodzę w grubym, długim szlafroku, a śpię pod kołdrą i cieplutki kocem :D
    Właśnie się zastanawiałam na czym ten pyszny sorbet, który uwielbiam- smak lata :) - jest podany. Wygląda tak puchowo ten jogurt!

    OdpowiedzUsuń
  19. również moim patentem jest siedzenie przy włączonym piekarniku ;) a połączenie malin i octu zdecydowanie do mnie przemawia!

    OdpowiedzUsuń
  20. Super pomysł, uwielbiam takie domowe sorbety :)

    OdpowiedzUsuń
  21. zazdroszczę Ci tych malinek, nie mam...czekam do lata albo udam się do sklepu :D
    lody malinowe <3 o tej porze chyba smakują jeszcze lepiej, a ja też zmarzluchem jestem i wszyscy z mojego otoczenia, zupełnie jak u Ciebie , to wiedzą :) jednak takim śniadaniem nigdy nie pogardzę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. haha, ja już sławę robię na uczelni, bo zawsze mam co najmniej trzy swetry i dwie pary skarpet, w tym jedne na spodniach ;D
    i zawsze mówię że zimno. Chociaż z kolei, w domu mi zawsze za gorąco ;)
    my po prostu lata potrzebujemy!

    a te maliny... napatrzeć się nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. kobiety dziwne są. ja też jestem zmarźluchem jakich mało, jednak nie odmówię sobie lodów orzechowych w ulubionej lodziarni, nawet, gdy za oknem minudowe temperatury.

    OdpowiedzUsuń
  24. wyjątek stanowi regułę! też tak mam. i to nie tylko z tym wyjątkiem śniadaniowym, ale również z odczuwaniem zimna, skarpetkami i swetrami/bluzami :D ale, żeby do malin dodać ocet balsamiczny to ja bym nie wpadła. to chyba należy już do odważnych posunięć? w każdym razie wygląda fajnie i spróbować na pewno bym chciała :)

    OdpowiedzUsuń
  25. bardzo fajny dodatek, uwielbiam jogurty i chętnie skorzystam z tego przepisu

    OdpowiedzUsuń
  26. Idealne śniadanie:)
    Eh też tak mam, jestem strasznym zmarzluchem i już umieram z tęsknoty za latem. Ale pociesza mnie fakt, że za oknem takie ładne słońce ;3
    www.foodandphoneaddicted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń