czwartek, 31 października 2013

halloween na śniadanie - duszkowe pancakes!

Halloween! W Polsce coraz więcej osób obchodzi to zagraniczne święto. Nadal jednak jest ono również krytykowane przez wiele osób. Według mnie nie ma w tym dniu niczego złego, bowiem wydrążona dynia ze świeczką w środku to świetnie wyglądający lampion, "paluchy wiedźmy" chociaż mnie osobiście nieco przerażają to są na pewno smaczną ciasteczkową propozycją do popołudniowej kawy, a wieczór z horrorami to świetny pomysł na spędzenie czasu. Dla mnie Halloween to kolejna okazja do zabawy! Dlatego już od samego rana Halloween w kalendarzu i na moim porannym talerzu! Duszkowe pancakes. Duszkowe śniadanie zjedzone wspólnie z mamą i wspólnie z innymi dziewczynami ze śniadaniowej blogosfery (Martyna, Teenager, Ashtray, Blaithin, Fantasmagorja, Mania179, Marysia, Slyvvia, Magda, Kasia, Miranda, Natalia, Klaudia, Aneta, Sandra i Sylwia). A co Wy sądzicie o Halloween? Lubicie takie zabawy, czy nie? A jeśli lubicie, to co wybieracie: "cukierek, czy psikus"? I jakie straszne dania dzisiaj przygotowujecie? Przebieracie się wieczorem za wampira/wilkołaka i wyruszacie w miasto, czy może urządzacie sobie nocne kino strachu?




PEŁNOZIARNISTE PANCAKES JABŁKOWE w kształcie duszków
Przepis (jedna porcja - 3 duże pancakes):
60g mąki pszennej pełnoziarnistej
1 jajko
1 jabłko
szczypta soli
1 łyżka miodu
60g jogurtu naturalnego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ jogurt naturalny, rodzynki (na oczy i usta)
W jednej misce (nieco większej) wymieszać suche składniki: mąkę pszenną pełnoziarnistą, sól i proszek do pieczenia. Jabłko umyć, obrać i zetrzeć na tarce. Wymieszać (w osobnej misce) z jajkiem, miodem i jogurtem naturalnym. Mokre składniki dodać do suchych, delikatnie wymieszać, aż do połączenia składników. Rozgrzać patelnię (u mnie: teflonowa, w innym przypadku należy patelnię delikatnie natłuścić). Ciasto wylewać na patelnię, formując je w "duszkowy" kształt. Smażyć z obu stron przez kilka minut, na małym ogniu. Gotowe pancakes zdjąć na talerz, posmarować jogurtem naturalnym, a z rodzynek zrobić oczy i usta.

środa, 30 października 2013

dyniowe serniczki!

Podoba mi się to, że wraz z dzisiejszym dniem rozpoczynam w końcu długi, listopadowy weekend! Przyda mi się chwila wytchnienia, oj przyda. Dzisiaj w planach jest nicnierobienie. Ale, mimo wszystko, takie konstruktywne nicnierobienie. Zaczynam od wspólnego śniadania z mamą. Nasze śniadanie jest dyniowe, ciepłe, puszyste, z nutką cynamonu i kawy. Obie lubimy takie smaki. Obie lubimy takie smaczne poranki. Teraz, gdy porządnie się najadłyśmy i rozgrzałyśmy - możemy zaczynać dzień! Za oknem pada wprawdzie deszcz, ale nam to wcale nie przeszkadza. W końcu przy odgłosie deszczowych kropel uderzających o szyby w oknach najlepiej czyta się książki. Najlepiej chowa się pod polarowym kocem. Najlepiej nadrabia się serialowe zaległości. W takiej atmosferze najlepiej smakuje waniliowe kakao. Bo to właśnie jest jesień.




DYNIOWE SERNICZKI cynamonowo-kawowe
Przepis (dwie porcje):
200g puree z dyni
250g sera białego
2 białka + 1 żółtko
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka cukru trzcinowego
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
20ml wrzątku
Piekarnik nagrzać do 180 stopni (opcja: góra i dół). Kawę rozpuszczalna zalać wrzątkiem i dokładnie wymieszać. Odstawić do ostygnięcia. W misce wymieszać ze sobą dyniowe puree, ser biały, białka, żółtko, mąkę ziemniaczaną, cukier trzcinowy i cynamon. Dodać chłodną kawę. Wszystkie składniki powinny połączyć się ze sobą dokładnie i powinna powstać nam gładka masa. Gotową masę rozlać do kokilek (napełnić je do 3/4 wysokości). Kokilki wstawić do piekarnika i piec przez około 20 minut. Po upływie tego czasu należy wyłączyć piekarnik, ale nie wyciągać jeszcze kokilek, aby serniczki zbytnio nie opadły. Serniczki są gotowe i można je wyjąć po upływie następnych około 10-15 minutach. Podawać.

wtorek, 29 października 2013

sałatka z awokado, jajkiem i tuńczykiem!

Nie wiem, czym sobie zasłużyłam, nie wiem, jak dokładnie się to dzieje, ale ostatnio (i to "ostatnio" trwa już naprawdę długo!) jest tak dobrze, że uśmiech z twarzy mi nie schodzi! Dni wypełnione po brzegi zajęciami, obowiązki przeplatają się z przyjemnościami, czyli jest dokładnie tak, jak być powinno. Wczoraj trzymaliście kciuki, które oczywiście pomogły, sprawa się wyjaśniła, wszystko wróciło na dobre, odpowiednie tory, dziękuję! W trzymaniu kciuków jesteście naprawdę niezastąpieni! Plany, plany, dużo planów, kolejne propozycje, kolejne spełniające się marzenia. Kolejne powody do uśmiechu! Wiecie co? Fajne to życie jest!

Tak samo, jak fajna jest ta sałatka! Lekko cierpka cykoria, jajko, awokado, tuńczyk, sok z cytryny, te smaki są wprost stworzone dla siebie! Sałatkę znowu zjadłam w porze obiado-kolacji, ale jestem pewna, że zapakowana do lunchbox'a idealnie sprawdzi się na posiłek między zajęciami. Umili czas, doda energii!





SAŁATKA Z CYKORIĄ, AWOKADO, JAJKIEM I TUŃCZYKIEM
Przepis (trzy porcje):
1 dojrzałe awokado
4 jajka (ugotowane na twardo)
400g cykorii
240g tuńczyka w wodzie
sól, pieprz
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki oliwy z oliwek
Cykorię opłukać i delikatnie osuszyć. Odkroić "głąby", resztę pokroić na kawałki. Awokado obrać ze skórki, jajka ze skorupek. Pokroić w plastry. Tuńczyka odsączyć. Wszystkie składniki umieścić w misce. Skropić oliwą z oliwek oraz sokiem z cytryny, doprawić solą i pieprzem. Delikatnie wymieszać. Podawać.

poniedziałek, 28 października 2013

poniedziałkowa owsianka i NajedzeniFest Jesień!

Wczoraj w Krakowie odbyła się druga edycja kulinarnego festiwalu NajedzeniFest. Impreza miała miejsce w krakowskim hotelu Forum Przestrzenie. Festiwal NajedzeniFest jest festiwalem skierowanym do wszystkich miłośników jedzenia, do osób, które kochają jeść, piec i gotować zarówno w zaciszu domowej kuchni, jak i zawodowo. W roli wystawców wystąpili restauratorzy, blogerzy, amatorzy, osoby prowadzące warsztaty kulinarne, wydawnictwa, sklepy internetowe z jedzeniem bądź wyposażeniem kuchni, producenci. Mnóstwo jedzenia i piękna pogoda - razem z Domi spędziłyśmy tam wczoraj miło i smacznie czas! Już na samym początku powitały nas stoiska z ogromną ilością wszelkiego rodzaju dyń! To był naprawdę istny dyniowy raj! A w środku hotelu było jeszcze lepiej! Smakołyki ze wszystkich stron świata, od pysznych serów, oliwek, burgerów, wytrawnych dań, przez wina, aż po słodkości: wegańskie ciasta, tarty, serniki, kolorowe babeczki, były nawet lody dla ochłody! Każdy mógł wczoraj znaleźć tam coś dla siebie! Niedzielne przedpołudnie z NajedzeniFest to było naprawdę udane przedpołudnie. Znowu się działo, znowu smakowało! Znowu dużo zdjęć i miłych wspomnień. I jedno, małe marzenie związane z festiwalem, ale ... Ale o tym ciii! 











A dzisiaj kolejny poniedziałek, czyli początek nowego tygodnia. W moim przypadku jest to poniedziałek bardzo ważny, trzymajcie kciuki, proszę! W ciągu najbliższych kilku godzin rozwiąże się bowiem (lub nie, chociaż zdecydowanie bardziej wolę tę pozytywną wersję) pewna sprawa, która od jakiegoś czasu spędza mi sen z powiek. Ale przecież musi być dobrze, musi! Poza tym ten dzień i ten tydzień przecież z góry jest przewidziany jako dobry! Tylko dwa dni zajęć i upragnione wolne. A dzisiejszy wieczór zapowiada się pod znakiem kolejnych kulinarnych warsztatów, których nie mogę się doczekać i z których relację na pewno zdam w najbliższym czasie. Skoro ma być tak miło to od samego początku! Na pyszne, poniedziałkowe "dzień dobry" na moim stole płatki owsiane z gorącym mlekiem, z jabłkiem duszonym w mleku i granatem.


PŁATKI OWSIANE Z MLEKIEM, JABŁKIEM I GRANATEM
Przepis (jedna porcja):
50g płatków owsianych Halina
1 i 1/2szkl mleka
1 jabłko
1/2 owocu granatu
1 łyżka (płynnego) miodu
Płatki owsiane zalać jedną szklanką mleka i ugotować. Gotowe przełożyć do miseczki. Jabłko umyć, obrać, pokroić w plasterki, włożyć do rondelka zalać pozostałą częścią mleka, dodać miód i dusić na małym ogniu, pod przykryciem, aż jabłka zmiękną. W tym czasie obrać owoc granatu. Gdy jabłka będą już gotowe przełożyć je (wraz z mlekiem) do miseczki, na płatki owsiane. Całość posypać pestkami granatu. Podawać.

niedziela, 27 października 2013

chlebowe warsztaty w Charlotte!

Chleb. Trine Hahnemann. Jak się okazało: duet idealny. Trine Hahnemann to kobieta o śmiejących się oczach, od której bije niezwykłe ciepło i już na pierwszy rzut oka widać, że kocha to, co robi. A co robi? Gotuje. Piecze. Kocha jedzenie! Jak sama mówi, jedzenie to dla niej sposób na miłe spędzanie czasu. Trina Hahnemann określana jest mianem królowej nordyckiej kuchni i po spotkaniu z Nią stwierdzam, że jest to określenie niezwykle trafne! Miałam naprawdę ogromne szczęście, że mogłam wczoraj wziąć udział w Baking Bread workshop, czyli warsztatach pieczenia chleba w krakowskiej restauracji Charlotte, które prowadzone były właśnie przez Trinę Hahnemann oraz jej przyjaciół. Na warsztaty te wybrałyśmy się w czwórkę: ja, Domi, Karolina i Paula. Wszystkie spędziłyśmy wspaniale ten czas, uśmiechy nie schodziły nam z twarzy przez cały czas trwania tego kulinarnego spotkania! Podczas warsztatów każdy mógł przygotować i upiec swój własny chleb pszenno-żytni. Do naszego pieczywa używaliśmy wysokiej jakości polskiej oraz duńskiej mąki, świeżych drożdży, soli oraz wody. Jak się okazało pieczenie chleba nie wymaga użycia wielu składników i wcale nie jest takie trudne! Sukces tkwi bowiem w tym, aby podejść do chleba z uczuciem, miłością. Jeśli odpowiednio zaopiekujemy się chlebem to on na pewno odwdzięczy się nam chrupiącą skórką i miękkim środkiem, wspaniałym zapachem i wyśmienitym smakiem. Bowiem dobrze przygotowany chleb to smak, zapach i zdrowie! Co znaczy "dobrze przygotowany"? Jak mówi Trina: aby powstał chleb idealny wystarczą trzy "składniki" - dobrej jakości mąka, osoba i miłość tej osoby do tego, co robi, czyli do mieszania, zagniatania, wyrabiana i pieczenia chleba. Jeśli połączymy ze sobą te trzy aspekty to sukces jest gwarantowany. Myślę, że wszyscy, którzy braliśmy wczoraj udział w warsztatach stworzyliśmy nasze chleby idealne. Myślę? Jestem tego pewna! To była naprawdę udana i smaczna sobota. Mnóstwo zdjęć, wspomnień, nowe znajomości i resztka chleba w koszyczku. A w zeszycie nowy przepis, od samej Triny Hahnemann, który na pewno odtworzę w zaciszu domowej kuchni. Już niedługo, jak najszybciej! Może też spróbujecie?




sobota, 26 października 2013

SOBOTA ZE SPEEDCOOK'IEM: szarlotka Zosi!

Zosia, a właściwie Pani Zosia jest koleżanką mojej mamy. Znają się z pracy. Któregoś dnia Pani Zosia przyniosła upieczoną przez siebie szarlotkę i poczęstowała nią swoich współpracowników, którzy jednogłośnie stwierdzili, że jest to szarlotka idealna! Pani Zosia została uprzejmie poproszona przez moją mamę o przepis na ciasto. Prośba ta została spełniona i tak oto, od kilku lat, w naszym domu piecze się "szarlotkę Zosi". Kruche ciasto, dużo jabłek i słodka kruszonka. Czy to trio nie brzmi wspaniale? Tym razem postanowiłam nieco "ulepszyć" ową szarlotkę i zrobiłam ją w wersji mocno cynamonowej. Wyszło obłędnie!






CYNAMONOWA SZARLOTKA "ZOSI" (pełnoziarnista)
/Przygotowana w Speedcook'u/
Przepis (tortownica o średnicy 24cm):
Ciasto:
300g mąki pszennej zwykłej
200g mąki pszennej pełnoziarnistej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 opakowania cukru wanilinowego
3/4szkl cukru trzcinowego
3 żółtka
20g masła*
szczypta soli
1/2 łyżeczki imbiru
2 łyżeczki cynamonu
5 łyżek śmietany 18%
1 łyżka syropu cynamonowego
Jabłka:
600g jabłek
50-70ml wody
1 łyżka cukru trzcinowego
1 łyżeczka cynamonu
3 łyżki syropu cynamonowego
+ masło, bułka tarta (do wysmarowania formy)
*w oryginalnym przepisie jest 20dkg, jednak moje czytania ze zrozumieniem się kłania - niemniej jednak szarlotka z mniejszą ilością masła wyszła bardzo smaczna, ale spokojnie można zwiększyć jego ilość. 
Jabłka umyć, obrać, wydrążyć gniazda, pokroić w plasterki i włożyć do rondelka. Zalać wodą, syropem cynamonowym, dodać cynamon i cukier trzcinowy, postawić na małym ogniu. Dusić pod przykryciem, aż jabłka zmiękną. W tym czasie przygotować ciasto. Do naczynia miksującego włożyć: mąkę pszenną zwykłą oraz mąkę pszenną pełnoziarnistą, cukier trzcinowy, żółtka, masło, sól, imbir, cynamon, śmietanę, syrop cynamonowy, proszek do pieczenia i cukier wanilinowy. Obroty należy nastawić na 5, czas na 2 minuty. Wymieszać. Po tym czasie gotowe ciasto przełożyć na stolnicę i zagnieść (jeśli to potrzebne należy podsypać je jeszcze dodatkowo mąką pszenną zwykłą). Gotowe ciasto owinąć w folię aluminiową i wstawić do zamrażalnika na kilka minut. W tym czasie nasmarować tortownicę masłem, obsypać bułką tartą. Nastawić piekarnik na 180 stopni (termoobieg). Ciasto wyjąć z zamrażalnika, podzielić na pół. Jedną częścią ciasta wypełnić dno formy. Na to wyłożyć podduszone jabłka (odsączone z wody). Resztę ciasta pokruszyć na wierzch. Wstawić do piekarnika i piec przez około 40-50 minut. Gotową szarlotkę ostudzić i podawać.

Dzisiaj zapowiada się świetny dzień! Pakuję kawałek szarlotki do pudełeczka, biegnę na pociąg i jadę się spotkać z Olą! W końcu udało nam się umówić, w końcu, w końcu! Zdążyłam się już mocno stęsknić za naszymi "pogaduchami" i wspólnie wypitą przedpołudniową kawą. A później ... Warsztaty z pieczenia chleba! Razem z Domi i Karo zamieniamy się w prawdziwych piekarzy! Będą zdjęcia, będą przepisy, obiecuuuuuuję!

piątek, 25 października 2013

makaron na żółto!

Wiecie jaki dzisiaj jest dzień? Na pewno wiecie! Według kulinarnego kalendarza dzisiaj jest ... ŚWIATOWY DZIEŃ MAKARONU (World Pasta Day)! Według mnie jest to jeden z najsmaczniejszych dni w roku, osobiście jestem bowiem niesamowitą makaronoholiczką. Tak samo, jak moja mama! Dlatego postanowiłyśmy uczcić ten dzień. Niestety dzisiaj nie byłoby to możliwe, więc zrobiłyśmy sobie przedpremierę tego dnia już wczoraj wieczorem. Makaronowa, dyniowo-maślana, aromatyczna, żółta obiado-kolacja. Co to był za smak!



MAŚLANE TAGLIATELLE Z DYNIĄ, serkiem kozim i rozmarynem
Przepis (dwie porcje):
250g świeżego makaronu tagliatelle
1 łyżka masła
50-70ml wody
1/2 łyżeczki soli
szczypta pieprzu
2 łyżeczki suszonego rozmarynu
400g dyni (obranej)
100g serka koziego
Obraną dynię pokroić w kosteczkę. Na patelni rozgrzać masło, dodać pokrojoną dynię, podlać wodą. Całość doprawić solą, pieprzem i tymiankiem. Dusić pod przykryciem, na małym ogniu, przez około 15-20 minut. Gdy dynia będzie już gotowa (czyli odpowiednio miękka), wstawić wodę na makaron. Makaron ugotować według instrukcji na opakowaniu (świeży makaron jest gotowy po około 5 minutach). Gotowy makaron wyłożyć na talerze, udekorować maślaną dynią, serkiem kozim, posypać jeszcze tymiankiem. Podawać. 

A Wy? Macie na dzisiaj makaronowe plany? Koniecznie się nimi pochwalcie! Koniecznie uczcijcie to smaczne święto, w końcu pyszny makaron zasługuje na to, bez wątpienia! A pole do popisu macie ogromne, bowiem jeśli chodzi o makaronowe wariacje to każdy znajdzie w tej kwestii coś dla siebie. Swoją drogą jaki makaron jest Waszym ulubionym? Tagliatelle, tortellini, pappardelle, spaghetti, pesto, ravioli, cannelloni, farfalle? Jakie dodatki? Sos pomidorowy, grzyby, szpinak, ser pleśniowy, a może słodki biały ser, owocowy koktajl?

czwartek, 24 października 2013

miodowe omlety biszkoptowe!

Puszysty. Tak słodko pachnie. I tak wspaniale smakuje. Zaraz, zaraz! One są dwa przecież! Puszyście puszyste. Tak słodko pachną. I tak wspaniale smakują. Jeden dla mnie, drugi dla mamy! Omlet. Dwa omlety! Wspólnie zrobione, wspólnie zjedzone. Miodowe, podane z serkiem wiejskim i owocem kaki. Smaki, które nam obu bardzo się spodobały. Nowe ulubione? Kto wie, kto wie. Ulubione, wspólne poranki, to na pewno. Przez chwilę można się poczuć, jakby to był poranek sobotni albo niedzielny. Leniwe, wręcz weekendowe śniadanie w samym środku ciężkiego tygodnia. Za oknem deszcz, ale na talerzu słońce. Kto by się nie skusił? 


 


MIODOWY OMLET BISZKOPTOWY z serkiem wiejskim i kaki
Przepis (jedna porcja):
30g mąki pszennej pełnoziarnistej
2 białka + 1 żółtko
1/2 łyżki miodu
szczypta soli
+ serek wiejski
1/2 owocu kaki
Owoc kaki umyć, obrać i pokroić w cienkie plasterki. Białka jajka ubić za pomocą miksera, ze szczyptą soli, na bardzo sztywną pianę. Dodać żółtko i dalej, ale już nieco wolniej, miksować, następnie dodać jeszcze mąkę i na samym końcu płynny miód. Całość delikatnie wymieszać, aż składniki się ze sobą połączą oraz powstanie gładka masa. Rozgrzać patelnię, delikatnie ją natłuścić (u mnie: olej z orzechów arachidowych), wylać masę. Smażyć pod przykryciem, na małym ogniu, przez kilka minut, aż środek będzie ścięty. Przewrócić na drugą stronę, po czym smażyć jeszcze przez chwilę (już bez przykrycia). Gotowego omleta przełożyć na talerz. Na omleta wyłożyć serek wiejski oraz pokrojony w plasterki owoc kaki. Podawać.