środa, 31 lipca 2013

poranne ciasto z kaszy manny!

Ciasto na śniadanie? Czemu nie! Wystarczy, że macie w swojej kuchni płatki owsiane, kaszę mannę, jajko (jedno chyba każdy znajdzie, prawda?), mleko i jakieś owoce! I trochę czasu. Dzień wcześniej, wieczorem, tuż przed snem. Tylko tyle wystarczy abyście rano mogli wejść do kuchni, otworzyć lodówkę, wyjąć z niej tortownicę, z szuflady nożyk, z szafki talerzyk, ukroić kawałek i zjeść. Ciasto. Tak, zjeść ciasto! Tak, na śniadanie! Tak, ono jest zdrowe i idealne, aby rozpocząć nim dzień. No, to do dzieła! Róbcie! I jedzcie!


Mam jeszcze jedną propozycję! Ciasto smakuje jeszcze lepiej, gdy zjecie je w towarzystwie! Ja podzieliłam się nim z mamą i z babcią. Na okruszki załapały się jeszcze nasze trzy koty i pies. Wszyscy się oblizywaliśmy!


"CIASTO" Z KASZY MANNY Z MELONEM
Przepis (trzy porcje: średnica 15cm):
SPÓD OWSIANY:
6 łyżek płatków owsianych marki Halina
jajko
3 łyżki jogurtu naturalnego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
"MASA" Z KASZY MANNY:
3/4 szklanki kaszy manny
2 (płaskie) łyżki cukru trzcinowego
1 szkl wody + 1/2 szkl mleka
DODATKOWO: melon 
Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Jajko roztrzepać widelcem, dodać płatki owsiane, jogurt naturalny, proszek do pieczenia i wymieszać. Masę przelać do tortownicy i piec 20 minut.
Mleko i wodę zagotować. Kaszę mannę wymieszać z cukrem trzcinowym. Gdy mleko z wodą się zagotuję, powoli wsypywać kaszę. Trzymać na ogniu przez kilka minut, cały czas mieszając, aż kasza manna będzie odpowiednio gęsta. Gotową kaszę przelać na upieczony spód. Odstawić do ostygnięcia. Melona obrać,  pozbawić pestek, pokroić  i ułożyć na wierzchu "ciasta". Całość wstawić do lodówki (najlepiej na całą noc).

wtorek, 30 lipca 2013

nocna owsianka "czekośliwka"!

Gorąco. Bardzo gorąco! Dobrze więc zacząć dzień od czegoś zimnego, wyciągniętego prosto z lodówki, jednocześnie pożywnego, zdrowego i smacznego! Dodatkowo nie wymagającego od nas rano właściwie żadnego wysiłku. Wystarczy wstać z łóżka, wejść do kuchni, wyjąć śniadanie z lodówki i już. Można jeść!



NOCNA OWSIANKA "CZEKOŚLIWKA"
Przepis (jedna porcja):
50g płatków owsianych marki Halina
2 łyżki jogurtu naturalnego
1/2 szklanki mleka
3 łyżki gorzkiego kakao
kilka śliwek
Przygotować słoiczek. Śliwki umyć i pokroić w ćwiartki. Na dno słoiczka wsypać/wlać następująco: dwie łyżki kakao, płatki owsiane, część śliwek, jogurt naturalny, trzecią łyżkę kakao, mleko, pozostałe śliwki. Słoiczek zakręcić i wstawić na noc do lodówki. Rano wyjąć, delikatnie wstrząsnąć i podawać.

poniedziałek, 29 lipca 2013

chrupiąca sałatka z kalafiora!

Lubicie chrupać surowego kalafiora? Ja bardzo! Nauczyła mnie tego mama. To również ona pierwszy raz zrobiła i podała mi sałatkę z takim właśnie kalafiorem w roli głównej. Pamiętam też, że był czas, kiedy bezustannie zajadałyśmy się taką sałatką. A później na długi czas o niej zapomniałyśmy, sama nie wiem dlaczego. Dzisiaj wpadł nam do głowy pomysł, aby zrobić sobie taką na obiad. W końcu w takie upalne dni nic nie sprawdza się lepiej od takich szybkich, pysznie chrupiących sałatek. Spróbujcie, koniecznie!

 


SAŁATKA Z (SUROWEGO!) KALAFIORA, ogórków i zielonego groszku
Przepis (trzy porcje):
1 średni kalafior
5 ogórków gruntowych
puszka groszku konserwowego
5 łyżek jogurtu naturalnego
2 łyżki majonezu
sól, pieprz
Kalafior umyć, podzielić na różyczki i wrzucić do miski. Ogórki umyć, obrać ze skórki, pokroić w kosteczkę, dorzucić do kalafiora. Groszek dokładnie odsączyć z wody i dodać do reszty składników. Jogurt naturalny wymieszać z majonezem, doprawić solą i pieprzem. Gotowym sosem zalać warzywa i porządnie wymieszać.

piątek, 26 lipca 2013

fasolka szparagowa w nowej odsłonie!

Fasolka szparagowa. Lubicie? Jestem pewna, że tak! Osobiście uwielbiam to warzywo i co roku, z utęsknieniem, oczekuję sezonu na nie, a gdy wreszcie się pojawia, korzystam jak mogę! Zjadam ją kilogramami, dosłownie! Przyznaję, że najbardziej lubię fasolkę jeść solo, popijając szklanką zimnego kefiru. Często podaję ją również w towarzystwie jajka sadzonego lub młodych ziemniaczków. Jak dla mnie to idealne danie na letni obiad. Wczoraj jednak naszła mnie ochota na podanie jej w nieco innym wydaniu. Postanowiłam ją zapiec. Z pomidorami, serem feta, świeżą bazylią i pestkami słonecznika. Proste, szybkie danie. A do tego jakie smaczne! Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na dzisiejszy obiad to zróbcie taką fasolkę! 


FASOLKA SZPARAGOWA zapiekana z pomidorami, serem feta i słonecznikiem
Przepis (dwie porcje):
900g fasolki szparagowej
3 (średnie) pomidory
150g sera feta
50g słonecznika łuskanego
liście świeżej bazylii
pieprz czarny
pieprz ziołowy
zielona czubrica 
Fasolkę szparagową dokładnie umyć i obciąć końcówki. Ugotować w osolonej wodzie. Gdy będzie odpowiednio miękka, odcedzić i przełożyć do naczynia żaroodpornego. Pomidory umyć (można obrać ze skórki, ale nie jest to konieczne) i pokroić w półplasterki, ułożyć na fasolce. Posypać pieprzem czarnym, pieprzem ziołowym i zieloną czubricą. Ser feta pokroić w paseczki i ułożyć na wierzch. Całość posypać pestkami słonecznika. Zapiekać przez około 40 minut, w 200 stopniach. Przed podaniem posypać bazylią. 


czwartek, 25 lipca 2013

mus brzoskwiniowo-bazyliowy z jogurtem i crunchy!

Są dni, które od pierwszego promienia słońca jawią się jako te dobre. Wstajesz skoro świt, wychodzisz na taras z kubkiem ciepłej kawy z mlekiem, wypijasz ją powoli, łyk za łykiem, w międzyczasie zaciągając się świeżym, rześkim powietrzem. Siadasz na schodkach i patrzysz przed siebie. A kiedy nagle okazuje się, że to był ostatni łyk kawy, a kubek, który jeszcze przed chwilą był pełny, teraz jest pusty, wstajesz i kierujesz się prosto do kuchni. Włączasz radio, ustawiasz maksymalną głośność i zaczynasz swoją ulubioną część dnia: śniadanie. Ma być zdrowo, słodko, chrupiąco, lekko, owocowo i kremowo. Na to masz dzisiaj ochotę.


MUS BRZOSKWINIOWO-BAZYLIOWY z jogurtem i cynamonowym crunchy
Przepis (jedna porcja):
2 (słodkie) brzoskwinie
2 listki świeżej bazylii
250g jogurtu naturalnego
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka miodu malinowego
Brzoskwinie dokładnie umyć, obrać ze skórki, pozbawić pestek i pokroić w mniejsze kawałki. Bazylię opłukać, osuszyć i razem z kawałkami brzoskwini dokładnie zblendować, aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Gotowy mus przelać do wysokiej szklanki. Na mus wylać jogurt naturalny. Wstawić do lodówki. Przygotować crunchy: na rozgrzaną patelnię wylać łyżeczkę miodu malinowego, wsypać płatki owsiane, cynamon i prażyć przez kilka minut, aż do zarumienienia, cały czas mieszając. Gdy crunchy będzie gotowe, z lodówki wyjąć mus z jogurtem i na wierzch wsypać uprażone płatki. Podawać.

środa, 24 lipca 2013

melon lassi!

Melon Lassi. Czyli indyjski napój orzeźwiający, który sporządzany jest na bazie jogurtu i wody. Podobno tradycyjne lassi przyprawiane jest solą i chili, ale największą popularnością cieszy się jednak jego słodka odmiana z dodatkiem wody różanej, cytryny, melona, mango, truskawek lub innych słodkich owoców. Pierwszy raz miałam okazję spróbować tego koktajlu na krakowskich targach kulinarnych "Jemy Na Polu". Drugi raz dzisiaj. Trzeci ... Może będzie mi dane w jego rodzimych stronach, czyli właśnie w Indiach? 


MELON LASSI z nutką kokosu i cynamonu
Przepis (jedna porcja):
pół melona cantaloupe
30g mleczka kokosowego
180g jogurtu naturalnego
1/2 szkl wody mineralnej 
1/2 łyżeczki cynamonu
Melona obrać ze skórki. Obkroić nożem miąższ i usunąć pestki. Gładką część owocu włożyć do blendera, dodać pozostałe składniki: mleczko kokosowe, wodę, jogurt i cynamon. Zmiksować dokładnie na gładką masę. Gotowy koktajl przelać do wysokiej szklanki. Podawać. (przed podaniem dobrze jest schłodzić napój).

wtorek, 23 lipca 2013

tapioka po raz pierwszy!

Pamiętacie, jak jakiś czas temu była u mnie Aneta (Planeta Smaku)? Ja pamiętam! Takich spotkań się przecież nie zapomina. Tym bardziej, że podczas wspólnego buszowania po pewnym sklepiku, w nasze ręce wpadły pewne kuleczki, zwane tapioką. Obie nie znałyśmy jej smaku, obie byłyśmy go bardzo ciekawe! Niewiele więc się zastanawiając pobiegłyśmy z nią do kasy i szczęśliwe umówiłyśmy się na wspólne jej próbowanie. Aneta w końcu pojechała, ja swoją tapiokę przesypałam do słoiczka i postawiłam w kuchni, na półce. I od tamtej pory, codziennie, gdy na nią zerkałam, przypominałam sobie o naszym wspólnym weekendzie i o tym, że miałyśmy przecież ją wspólnie przyrządzić! "Ale praktyki, ale wyjazd mój, ale wyjazd Anety..." i jakoś tak się nie zgrywało. Aż do dzisiaj! Dzisiaj (nareszcie!) mamy debiut z tapioką w roli głównej.


KOKOSOWY PUDDING Z TAPIOKI z musem melon-mięta
Przepis (jedna porcja):
60g tapioki
200ml wody (+ do zalania tapioki)
150ml mleczka kokosowego
łyżka soku z cytryny
150g melona
garść świeżej mięty
Tapiokę wsypać do miseczki i zalać wrzątkiem, odstawić na około godzinę. Po upływie tego czasu odcedzić. Do garnka wlać 200ml wody i zagotować. Dodać mleko kokosowe, sok z cytryny i na samym końcu tapiokę. Gotować na małym ogniu, przez około 30-40 minut, cały czas delikatnie mieszając. Gotową tapiokę przełożyć do pucharku i odstawić do ostygnięcia. W tym czasie przygotować mus: melona zblendować razem z miętą, na gładką masę. Tak przygotowany mus wylać na wierzch tapioki i wstawić do lodówki (najlepiej będzie zrobić to na całą noc). Rano wyjąć, udekorować listkami mięty i podawać.

poniedziałek, 22 lipca 2013

"dolci colline del duca", czyli makaronowe słodkie wzgórza!

Włochy. Z czym Wam się kojarzy to piękne państwo? Słońce, morze, wino. To moje pierwsze skojarzenia. Podejrzewam, że Wasze również. Ale, ale! MAKARON. Włochy słyną ze smacznej kuchni, z potraw pełnych różnych smaków i aromatów. A najczęściej pojawiającym się daniem są oczywiście makarony – w każdej postaci. A kto ich nie lubi? Pewnie trudno spotkać taką osobę. Najlepiej byłoby oczywiście zjeść taki makaron w klimatycznej, włoskiej knajpce. Ale co, jeśli aktualnie nie jest to możliwe, a ochota na takie danie rośnie z minuty na minutę? Obiad/kolacja na mieście. Jasne, to możliwe! Restauracje z kuchnią włoską znaleźć można obecnie bez problemu w każdym mieście na całym świecie. Ja mam jednak lepszą propozycję! Przyrządźcie wymarzone danie sami, w domu! Gwarantuję, że takie posmakuje Wam najlepiej.

Ale jeśli zabierać się za włoską kuchnię to tylko z produktami najlepszej jakości. Gdzie takie znaleźć? Fattorie del Duca. Prężnie rozwijająca się firma w branży spożywczej, której historia zaczyna się kilkadziesiąt lat temu, w małej włoskiej miejscowości niedaleko Wenecji. "Rzemieślnicy smaku", którzy wyjątkowo dbają o jakość produktów, stosując tradycyjne receptury dbają o tworzenie przyjemności płynącej ze smakowania dobrego jedzenia, stworzonego z naturalnych, świeżych produktów, idealnych do kreowania zdrowych dań. (jeśli jesteście ciekawi więcej, zajrzyjcie na facebook'a lub stronę internetową).


MAKARON "SŁODKIE WZGÓRZA"
Przepis (cztery-pięć porcji):
400g makaronu Fusilli Voiello
200g włoskiej szynki Speck Nocker
150g Sera Fiaschetto
150g cykorii Radicchio di Treviso
2 łyżki oliwy z oliwek
1 cebula
Do garnka wlać wodę, lekko posolić i zagotować. Do gotującej się wody wrzucić makaron. Cebulę obrać i posiekać. Ser Fiaschetto i szynkę Speck Nocker pokroić w drobną kostkę. Na rozgrzaną patelnię wylać oliwę z oliwek, podsmażyć cebulę i szynkę, aż do zarumienienia. Dodać kilka listków cykorii - Radicchio z Treviso. Pod sam koniec na patelnię wrzucić ser i podsmażać jeszcze przez około 1-2 minuty, aż się rozpuści. Gdy makaron będzie gotowy odcedzić, wyłożyć na talerze. Polać gotowym "sosem". Podawać.




Fusilli voiello con trafilatura al bronzo che mantiene la cottura e la salsa, czyli włoski makaron, który idealnie (jak żaden inny!) chłonie sos. Jeden z najbardziej znanych makaronów we Włoszech od dawna
zwany jako synonim doskonałości.

Speck nocker, czyli włoski rodzaj szynki z Południowego Tyrolu przygotowywany z wysokogatunkowego, wyselekcjonowanego mięsa wieprzowego.

Ser Fiaschetto, czyli wędzony Ser Latteria z mleka krowiego.

Radicchio di Treviso, czyli czerwone Radicchio; odmiana cykorii, charakteryzująca się intensywnym czerwonym kolorem, w białe paski. Posiada chrupiącą formę i niepowtarzalny, lekko gorzki, smak.

sobota, 20 lipca 2013

(nie)zwykła owsianka z kokosem i jagodami!

Nareszcie sobota. I od razu taki udany sobotni poranek! Dzisiaj się zakochałam. Z samego rana, tak na 'dzień dobry'! I tym samym wzbogaciłam swoją listę przyjemnych uzależnień. Mleczko kokosowe. Jak to możliwe, że nieświadoma jego smaku prawidłowo funkcjonowałam do tej pory? Nieświadoma jego konsystencji, delikatności. To jest miłość. No, naprawdę! Taka miłość od pierwszego spróbowania. Miłość kulinarna.

A co było na śniadanie? OWSIANKA Z MLECZKIEM KOKOSOWYM I JAGODAMI


piątek, 19 lipca 2013

jagodowe serniczki z amarantusem!

Zmęczona codzienną bieganiną potrzebuję odpoczynku, najlepiej przy kuchennym blacie i piekarniku. Praktyki zabierają mi wakacje, a ja tak bardzo potrzebuję ich zapachu i smaku. Więc sobie serwuję to, za czym tak bardzo tęsknię. Zapach lata do poduszki. Smak lata na śniadanie. Fioletowe palce, fioletowe usta. Zdrowe, słodkie serniczki z jagodami. Wieczorem je piekę, studzę i na noc wstawiam do lodówki. Dzisiaj rano pakuję do dwóch pudełeczek. Jedno dla mnie, drugie dla mamy. Dzisiaj obie jagodowo zaczniemy dzień.



JAGODOWE SERNICZKI z amarantusem
Przepis (11 serniczków):
miseczka jagód
300g sera białego
180g serka homogenizowanego
2 jajka (osobno białka i żółtka)
2 łyżki cukru trzcinowego
szczypta soli
Ziarna amarantusa dokładnie zmielić na mąkę. Ser biały zmiksować razem z serkiem homogenizowanym, żółtkami i cukrem, na gładką masę. Dodać zmielony amarantus i jeszcze raz zmiksować. Białka (ze szczyptą soli) ubić na sztywną pianę. Delikatnie połączyć z serową masą. Wsypać jagody i wymieszać. Nałożyć do foremek (u mnie silikonowe), wierzch posypać jeszcze dodatkowo jagodami. Wstawić do piekarnika, piec przez około 30-40 minut, w 180 stopniach. Podawać na ciepło lub wstawić na noc do lodówki i wyjąć rano.


Właśnie z naszych "szczelnie" zamkniętych pudełeczek zniknęły dwa serniczki. Co to, kto to?! Krasnoludki?! Zaraz, zaraz ... "Taaaaaaato, czemu masz fioletowe usta?". Ktoś tutaj chyba polubił słodkie śniadania?

środa, 17 lipca 2013

lawendowy koktajl!

Jakiś czas temu nawiązałam współpracę ze sklepem internetowym Skworcu, w ramach której otrzymałam paczkę z wieloma produktami do przetestowania w swojej kuchni. Wszystkie te produkty to dla mnie totalna "nowość" dlatego jestem tym bardziej zadowolona. Pierwsze, po co sięgnęłam, to kwiaty lawendy. Uwielbiam jej zapach, byłam więc ciekawa smaku. Nie zawiódł mnie, wręcz przeciwnie, pozytywnie zaskoczył!



KOKTAJL LAWENDOWY
Przepis (jedna porcja):
300g kefiru
2 łyżki miodu
1 łyżka wrzątku
4 (kopiate) łyżki serka homogenizowanego
1 łyżeczka suszonych kwiatów lawendy Skworcu
Suszone kwiaty lawendy zalać łyżką wrzątku i odstawić na kilka minut. Kefir zmiksować z miodem i serkiem homogenizowanym. Lawendę odsączyć i dodać do koktajlu, ponownie miksować przez około 2-3 minuty. Gotowy koktajl przelać przez sitko do szklanki. Wstawić na godzinę do lodówki. Podawać schłodzone.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Kurczak w sosie agrestowym!

Kiedyś połączenie słodkich owoców z mięsem było dla mnie nie do zaakceptowania. Jednak pewnego dnia pokochałam schab ze śliwką, chwilę później kaczkę z gruszką/jabłkiem, kurczaka z suszonymi morelami. Tak zwana "miłość od pierwszego kęsa". Tak samo było z połączeniem, które dzisiaj Wam prezentuję. Główną pomysłodawczynią była Karolina, a my z Domi od razu byłyśmy na tak! A Wy co powiecie, skusicie się?


KURCZAK CURRY W SOSIE AGRESTOWYM, z kaszką kuskus
Przepis (trzy porcje):
podwójna pierś z kurczaka 
2 łyżeczki przyprawy curry
1 łyżeczka cynamonu
szczypta pieprzu
szczypta soli
zielona czubrica 
100ml wody 
miseczka agrestu (czerwonego i zielonego)
200g kaszki kuskus marki Halina
Pierś z kurczaka umyć i pokroić w kostkę. Podsmażyć na rozgrzanej (teflonowej) patelni. Gdy kurczak nabierze jasnego koloru doprawić solą, pieprzem, curry i cynamonem. Trzymać na małym ogniu przez około 15-20 minut. W tym czasie przygotować sos: agrest umyć, obrać z ogonków i wrzucić do rondelka. Zalać 100ml wody i postawić na małym ogniu. Gotować, aż owoce zmiękną. Gdy kurczak i sos będą już gotowe przygotować kaszkę kuskus. Wsypać do miseczki, doprawić zieloną czubricą, zalać wrzącą wodą, odstawić na kilka minut. Na talerz wyłożyć kaszkę i kurczaka, polać wszystko sosem. Podawać.

niedziela, 14 lipca 2013

Pudding chlebowy z konfiturami!

Lubicie pudding chlebowy? Ja uwielbiam! Jestem pewna, że Wy również! A uwierzycie, że ... Dziewczyny nigdy go nie robiły/nie jadły?! Tak, tak, naprawdę! Karo i Domi jeszcze wczoraj nie znały tego wspaniałego smaku! Gdy tylko się o tym dowiedziałam postanowiłam to jak najszybciej zmienić. Tak więc padło na dzisiejszy poranek. Pyszny pudding z razowego chleba tostowego, chrupiący, ciepły, z konfiturami. Konfitury też są szczególne, bo domowe! A kto je robił? Karolina! Malinowa, truskawkowa, porzeczkowa, słodko-kwaśne warstwy w naszym puddingu. Wady? Zbyt szybko się skończył!




PUDDING CHLEBOWY z konfiturami
Przepis (3 porcje):
6 kromek razowego chleba tostowego
1/2 szklanki mleka
2 jajka
1 łyżeczka masła 
konfitury: malinowa, truskawkowa, porzeczkowa
(ilość dowolna, wedle własnych upodobań)
Nastawić piekarnik na 180 stopni. Naczynie żaroodporne wysmarować masłem. Kromki chleba pokroić w kostkę (pokrojony chleb podzielić na trzy części). W naczyniu układać warstwami: chleb, konfitura malinowa, chleb, konfitura truskawkowa, chleb, konfitura porzeczkowa (można zmienić kolejność). Przygotować masę: jajka wbić do miski, ubić. Dolać mleka i wymieszać. Tak przygotowaną masą zalać chleb. Naczynie wstawić na 40minut do piekarnika. Podawać na ciepło.

sobota, 13 lipca 2013

Bielsko Biała i poranne serniczki!

Trzy godzinna podróż autokarem, spanie w dziwnych pozycjach i prawie przegapiony przystanek - tak zaczęłyśmy! A to dopiero początek! Z każdą minutą coraz więcej śmiechu, zdjęć i szalonych, pysznych pomysłów! O czym piszę? Weekend z Domi i z Karoliną, czas start, nareszcie! Fajnie jest zacząć grać w chińczyka i nie skończyć, bo nagle ciekawsze staje się oglądanie scen z ulubionych seriali i zabawa w karaoke! Nocne prażenie orzechów, blendowanie sera, czyli blogerki kulinarne wkraczają do kuchni! To nic, że na zegarze już tak późna godzina. To nic, gdy tak dobrze bawimy się w swoim towarzystwie.

Na dzisiaj wiele planów, tak więc nie tracimy czasu i ruszamy w miasto! A Was zostawiamy z pysznymi serniczkami na idealnie (nie przesadzam!) chrupiącym, słodkim owsiano-orzechowym spodzie, polane lekko kwaśnym sosem porzeczkowym. Musicie tego spróbować! My się zakochałyśmy!




SERNICZKI na owsianym spodzie, z sosem porzeczkowym
Przepis (trzy porcje):
500g sera białego
50g orzechów laskowych
3 łyżki miodu rzepakowego
czarne porzeczki
1/2szkl płatków owsianych marki Halina
Orzechy laskowe podprażyć, obrać i dalej prażyć razem z płatkami owsianymi. Ostudzić. Rozdrobnić na mniejsze kawałki (na przykład za pomocą tłuczka do mięsa). Wymieszać z miodem. Wyłożyć na dno pucharków. Ser biały zblendować na gładką masę. Przełożyć do pucharków. Włożyć na noc do lodówki. Rano przygotować sos: czarną porzeczkę podgrzać, aż puści sok i uzyska pożądaną konsystencję. Tak przygotowanym sosem polać gotowe serniczki. Podawać.

poniedziałek, 8 lipca 2013

(nie)kulinarne spotkanie!

Takie weekendy mogłyby się po prostu nie kończyć. A one, jak na złość, nie dość, że się kończą to jeszcze nie mają przy tym ani odrobiny litości i robią to bardzo szybko. Na całe szczęście w głowie są wspomnienia, a na karcie aparatu fotograficznego są zdjęcia. Dużo wspomnień! Dużo zdjęć! Oglądam je kolejny raz, znam już wszystkie na pamięć, a mam przy tym tyle radości, że się nimi z Wami podzielę! 

Od czego by tu zacząć? Wiem! Od jedzenia! W końcu zarówno ja, jak i Aneta, zaliczamy się do (smacznego) grona blogerek kulinarnych, więc smaków i aromatów nie mogło w te dni zabraknąć! Był letni obiad, czyli fasolka, kalafior i zimny kefir, była wspólnie przyrządzona sałatka pełna kolorów, która idealnie pasowała do zrobionego na grillu mięsa (byłyśmy tak głodne, a mięso tak dobre, że zdjęć się nie doczekało).

A skoro już jesteśmy przy jedzeniu to nie sposób nie wspomnieć o festiwalu kulinarnym, na który się wspólnie wybrałyśmy. "Jemy na polu - przyjdź głodny i zjedz tu!", czyli czterodniowa akcja w ramach Festiwalu Spowalniania Czasu w Krakowie na Małym Rynku. Kucharze z czterech stron świata, możliwość spróbowania wielu potraw (w tym nowych smaków!). Degustacje, pokazy, koncerty. Nie mogło nas tam zabraknąć! Podziwiałyśmy dania kuchni litewskiej, bułgarskiej i włoskiej. Spróbowałyśmy pysznego Mango Lassi, brazylijskiego deseru z mango oraz koktajlu z banana i jagód Acai. Pyszne rollsy z mango, bakłażanem, tofu i sosem pomidorowym. Chłodnik buraczany o wyjątkowo mocnym, różowym kolorze. 











Ale przecież nie samym jedzeniem człowiek żyje! Prawda? Prawda! Dlatego, tak już sam koniec, kilka zdjęć ze wczorajszej wizyty w ZOO. Zebry, lamy, flamingi, słonie, strusie, lwy i tygrysy - nasi nowi przyjaciele!