niedziela, 31 marca 2013

Wesołych Świąt!

Kochani, życzę Wam radosnych, spokojnych i pogodnych Świąt Wielkanocnych! Abyście te wyjątkowe dni spędzili w ciepłej, rodzinnej atmosferze, odpoczęli należycie i czerpali radość ze wspólnego świętowania!




sobota, 30 marca 2013

makowiec na owsianym spodzie!

Białe Święta? Gdybym taki (biały) widok za oknem ujrzała trzy miesiące temu, czyli w grudniu, to pewnie skakałabym z radości. Jednak dzisiaj zdecydowanie bardziej wolałabym spoglądać na zieloną trawę i białe bazie na wierzbie, która rośnie w ogródku. Zamiast kozaków wolałabym ubrać baleriny, zamiast kurtki zimowej wiosenny płaszczyk. Wolałabym, wolałabym, wolałabym ... Ale trzeba zacisnąć zęby i nie dać pogodzie wyprowadzić się z równowagi. Nie dzisiaj, nie jutro, nie pojutrze. Zaraz Święta i o tym myślmy.

Koszyczek stoi gotowy na stole w jadalni. Są w nim kolorowe pisanki, gotowana szynka, kawałek chleba, pomarańcza, czekoladowe jajeczka, mała babka drożdżowa, sól i chrzan. Jest też bukszpan i żółciutkie kurczaczki. Mają zdziwione oczy, bo nigdy nie widziały śniegu. Chyba mogłam uszyć im wełniane skarpety.

Dzień zaczynam pysznym makowcem. Już wczoraj mnie kusił, gdy dosyć późnym wieczorem wyciągałam go z piekarnika. Przepis? Totalna improwizacja. A jaka udana, nieskromnie przyznając. Może jeszcze dzisiaj sami takiego upieczecie? Zróbcie to! Jest delikatnie słodki, wilgotny, a co najważniejsze - jest zdrowy! 




MAKOWIEC na owsianym spodzie
Przepis (tortownica: 24cm):
SPÓD:
100g otrąb owsianych
40g siemienia lnianego
200g jogurtu naturalnego
1 żółtko jajka 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
MASA MAKOWA:
500g (suchego) maku
1 szklanka mleka + 1 szklanka wody
2 średnie jabłka
250g sera białego chudego
1 szklanka (płynnego) miodu
5 białek jajka + 3 żółtka jajka
Mak zaparzyć gorącą wodą i mlekiem. Pozostawić na trzy godziny, następnie odcedzić i zmielić.
Otręby owsiane i siemię lniane zmiksować za pomocą blendera (tak, aby powstał sypki proszek). Wymieszać z jogurtem naturalnym, żółtkiem jajka i proszkiem do pieczenia. Przełożyć na spód tortownicy (wyłożonej wcześniej papierem do pieczenia). Gotowy, namoczony mak przełożyć do większej miski, wymieszać z serem białym, miodem i żółtkami. Jabłka obrać, zetrzeć na tarce i dodać do masy. Białka ubić na sztywną pianę i również delikatnie połączyć z resztą składników w misce. Gotową masę makową wylać do tortownicy i piec w nagrzanym do 170 stopni piekarniku przez 1 godzinę i 30 minut.  

piątek, 29 marca 2013

pudding z (w) pomarańczy!

Nie przejmując się pogodą, czyli minusową temperaturą, zimnym wiatrem i nieśmiało padającym jeszcze śniegiem pomieszanym z deszczem, bawię się w wiosnę. W końcu mamy koniec marca, za chwilę kwiecień. Podlewam rzeżuchę, do wazonu wstawiam bazie, bukszpan i pachnące żonkile, na stole w jadalni stawiam porcelanową kurę, która u nas w domu od kilku już lat zwiastuje nadchodzące Święta Wielkanocne. Gotuję jajka, które pomaluję wieczorem kolorowymi farbkami. Do piekarnika wstawiam makowiec. W kuchni pachnie chrzanem, domową szynką i lukrem, którym poleję drożdżowe babki. Pachnie wiosną i Świętami.


 cynamonowo-pomarańczowy pudding z kaszy manny (polany miodem)

Przepis (jedna porcja):
3 łyżki kaszy manny
1/2 szkl mleka
1 białko jajka
1 (duża) pomarańcza
1 łyżeczka stewi
1 łyżeczka cynamonu
Pomarańczę przekroić; tak, aby powstały dwie części (w proporcji 3:1). Obie części delikatnie wydrążyć, wycisnąć sok. Kaszę mannę zalać mlekiem i sokiem z pomarańczy. Dodać cynamon i stewię. Gotować, aż do uzyskania odpowiedniej, czyli gęstej konsystencji. Gotową kaszę zdjąć z ognia i odstawić do ostygnięcia. W tym czasie białko jajka ubić na sztywną pianę. Dodać do ostudzonej (!) kaszy manny, wszystko delikatnie ze sobą wymieszać i przełożyć do 'miseczek' z pomarańczy. Wstawić do lodówki na kilka godzin, aż do stężenia (u mnie była to cała noc). Podawać na śniadanie lub na deser/podwieczorek.

czwartek, 28 marca 2013

gryczane ciastko marchewkowe!

Uwielbiam te dni, gdy mama wybiera się na zakupy i wraca z siatkami po brzegi wypełnionymi najróżniejszymi produktami. Lodówka się zapełnia, szafki kuchenne i spiżarnia. I wtedy nagle w mojej głowie pojawiają się tysiące pomysłów na śniadanie, na obiad i na kolację. Problemem staje się tylko moje niezdecydowanie, bo najchętniej zrobiłabym wszystko na raz! Ale spokojnie, po kolei. Najpierw śniadanie.

Gdy dzisiaj rano, czyli całkiem niedawno, spojrzałam do lodówki właściwie od razu rzuciła mi się w oczy marchewka. Najładniej ze wszystkich warzyw się uśmiechała. I ma taki ładny pomarańczowy kolor!


Przepis (jedna porcja):
50g kaszy gryczanej (suchej)
1 białko jajka
3 łyżki jogurtu naturalnego
1/2 szkl (startej) marchewki
1 łyżeczka cynamonu
szczypta kardamonu
1 łyżeczka stewi
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Kaszę gryczaną zblendować tak, aby powstał sypki proszek. Wymieszać z jogurtem naturalnym, (startą) marchewką, cynamonem, kardamonem, stewią i proszkiem do pieczenia. Białko jajka ubić na sztywną pianę, następnie delikatnie połączyć z resztą składników. Piec w piekarniku przez ok30 minut w 180st.

wtorek, 26 marca 2013

smoothie gruszkowe z migdałami i cynamonem!

Tak bardzo lubię nadrabiać czas! Nie samej oczywiście, a z kimś, z kim każda minuta wypełniona jest śmiechem. Razem odkrywamy nowe wegetariańskie restauracje i nowe (dla mnie!) smaki. I nie wiem, czy tofu mi tak smakowało, bo jest tak smaczne i tak dobrze zostało przyrządzone, czy to może bardziej ze względu na towarzystwo. Razem spacerujemy po krakowskim rynku, zaglądamy do sklepiku z uroczymi akcesoriami kuchennymi, gdzie zachwycamy się kolorowymi fartuszkami i papilotkami w groszki, dopisujemy kolejne "zadania do wykonania" do naszej listy, rozmawiamy i ... Nadrabiamy czas.
A wracając jeszcze do tofu -jedliście? Lubicie? Jeśli tak to może polecicie mi jakieś przepisy/pomysły?

Lubię takie poniedziałki, jak ten wczorajszy. Mam nadzieję, że wieczorem będę mogła to samo powiedzieć/napisać o dzisiejszym wtorku. Plany? Korepetycje, zajęcia. I nadrabiam. Seriale tym razem!

smoothie gruszkowe z migdałami i cynamonem

poniedziałek, 25 marca 2013

budyń z siemienia lnianego!

Weekend zawsze mija szybko, a jeśli spędza się go w tak miłym towarzystwie, jakim jest (była) Karolina to prędkość jest jeszcze większa! Przyjemnie je się z kimś śniadanie, obiad i kolację. Przyjemnie słucha się razem muzyki i zachwyca nad głosami wykonawców, ogląda film i zdjęcia z wakacji, marznie na spacerze i pije kawę, taką, która wygląda niczym ze Starbucksa! Kawa tej firmy, a mleczna pianka nawet lepsza! Można w domu? Oczywiści! Przyjemnie jest też wąchać płyny do kąpieli i mieć na nie ochotę, bo zapachy takie jak: gofry z karmelem, tarta cytrynowa i muffiny z jagodami. Aż chciałoby się zjeść! Odkryte zostały przez nas również fasolki prosto od Harrego Pottera i makarony najróżniejszych kształtów. Zdjęcia? TUTAJ.

Raz, dwa, trzy, wszystko, co dobre szybko się kończy! I takim oto sposobem znowu mamy poniedziałek. Jednak tak smacznie go zaczynam, a w planach mam basen, tylko jedne zajęcia i długo wyczekiwane spotkanie, więc wątpliwości nie mam żadnych - to będzie dobry poniedziałek! Dobry dzień. Znowu!


cynamonowy budyń z siemienia lnianego z jabłkiem i suszoną żurawiną

Przepis (jedna porcja):
1/2 szklanki mleka
1 łyżeczka stewi
1 łyżeczka cynamonu
szczypta kardamonu
1/2 szklanki siemienia lnianego
1 jabłko + garść suszonej żurawiny
Jabłko obrać i pokroić w plasterki. Siemię lniane zmielić, zalać mlekiem, dodać pokrojone plasterki jabłka cynamon, kardamon i stewię. Zagotować; trzymać na ogniu, aż do uzyskania gęstej konsystencji. Gotowy "budyń" przełożyć do miseczki i udekorować suszoną żurawiną.

niedziela, 24 marca 2013

cynamonowa owsianka x2!

Co robią bloggerki kulinarne zaraz po przebudzeniu? Idą do kuchni, właśnie tak! Kilka godzin snu wystarczyło, aby wstać z dobrym humorem i rozpocząć kolejny wspólny dzień. Głośne rozmowy i śmiech roznoszą się po całym domu razem z zapachem świeżo zaparzonej kawy. Dla mnie z podwójną porcją mleka, dla Karoliny natomiast - gorąca herbata z cytryną na "dzień dobry". Teraz jeszcze szybkie spojrzenie w głąb lodówki, wyciągnięcie odpowiednich składników na kuchenny blat i można zacząć robić śniadanie!


cynamonowa owsianka z gorącym sosem malinowym 

sobota, 23 marca 2013

zapiekane jajko ... w sałacie!

Ostatnio dużo się dzieje. Jedne zajęcia, drugie zajęcia, trzecie, czwarte ... Dziesiąte. Dodatkowe warsztaty, dodatkowe wyjazdy. Pomysły, nowe plany i wizje do zrealizowania. Pośpiech i radość w jednym.
Mało czasu na sen, ale w pewnych okolicznościach okazuje się, że wcale aż tak bardzo nie jest mi on potrzebny. Pomocny okazuje się natomiast kolejny kubek z kawą i perspektywy na przyszłość, które świtają gdzieś w głowie. Pomocny okazuje się również sobotni poranek, który obowiązkowo ma być leniwy, ma być czasem wyłącznie dla mnie. Dzisiaj przecież nigdzie się nie spieszę, tramwaj mi nie ucieka, nie mam żadnych obowiązków, nie gonią mnie terminy, nie dzwoni telefon. A nawet jeśli dzwoni to ja nie odbieram.
W planach jest tylko odbiór mojego gościa z krakowskiego dworca i wspólnie spędzony weekend.

Czy Was też obudziły dzisiaj promienie słońca? Czyżby ... ? A, lepiej chyba jednak nie wypowiadać tego na głos i nie zapeszać! Trzeba po prostu korzystać z pogody, wyjść na spacer, pobyć na świeżym powietrzu.


zapiekane jajko w sałacie, biała rzodkiew, ogórek, wędzony twaróg; zielona herbata jaśminowa

wtorek, 19 marca 2013

koktajl a'la tiramisu!

Gdybym miała coś napisać na temat tego, co aktualnie dzieje się za oknem, to musiałabym zacząć narzekać. Nieszczególnie mam na to ochotę, więc to przemilczę. Śnieg? Jak śnieg. Znowu pada. Cieszę się, że dzisiaj nie musiałam zrywać się z łóżka o zabójczo wczesnej porze, a kilkanaście minut później marznąć na przystanku tramwajowym. Cieszę się, że dzisiaj kawę piję w swoim ulubionym kubku, wyłącznie dla przyjemności, a nie w pośpiechu, nie z potrzeby obudzenia organizmu. Pogoda za oknem? Mniej ważna.
Jednak całą sobą pragnę słońca! I bijącego od niego ciepła. Najchętniej zarezerwowałabym bilet na samolot, albo lepiej na autobus! (bo latania panicznie się boję) Pojechała gdzieś daleko, gdzie temperatura sięga górnych granic termometru, a jeśli komuś jest za gorąco to może schłodzić się w morskich falach. Wiecie co? Właściwie mogę to zrobić nie wychodząc z domu. Cel? Włochy. Środek transportu? Moja kuchnia, to ona pomoże mi się tam przenieść. Tiramisu. - z włoskiego: tirarsi sù – ocknij się, przebudź się, ale też tirami sù poderwij mnie. Ale chyba każdy zna doskonale ten deser, prawda? A co powiecie na moją propozycję? - lekką i znacznie zdrowszą niż oryginał, a w dalszym ciągu bardzo smaczną. Co proponuję? Koktajl. Koktajl a'la tiramisu. Idealny, by o poranku poczuć się, jak we włoskiej kawiarence.

(mleczny) koktajl a'la tiramisu; banan

Przepis (jedna porcja):
100g serka śmietankowego
250ml zimnego mleka
1 łyżka kawy rozpuszczalnej
2 łyżki (naturalnego) kakao
1 łyżeczka stewi
ekstrakt waniliowy
Serek śmietankowy, mleko, kawę rozpuszczalną, kakao, stewię i kilka kropel ekstraktu waniliowego dokładnie ze sobą zmiksować. Przelać do wysokiej szklanki. Posypać odrobiną kakao i podawać.

poniedziałek, 18 marca 2013

krem z soczewicy!

Nie było śniadania, ale za to (wyjątkowo) będzie dzisiaj obiad! A dokładniej - zupa. Bardzo smaczna, wyrazista w smaku, rozgrzewająca i sycąca. Niezbyt czasochłonna. Zupa z soczewicy i pomidorów.

Soczewica jest jedną z najstarszych roślin uprawnych. Jej nasiona zawierają dużo białka, witamin, szczególnie kwasu foliowego, który jest niezbędny w procesie tworzenia krwinek czerwonych, reguluje rozwój komórek nerwowych, wpływa na prawidłową funkcję układu nerwowego, przewodu pokarmowego. Zawiera także wiele cennych składników mineralnych. Ma niski indeks glikemiczny, dlatego polecana jest osobom, które muszą ściśle kontrolować poziom cukru we krwi.

Jedliście kiedyś? Ja pierwszy raz miałam okazję spróbować soczewicy, gdy otrzymałam paczkę z produktami od marki Halina. Moim pierwszym eksperymentem z soczewicą w roli głównej był makaron i w jej smaku zakochałam się od pierwszego kęsa! Tym razem jednak postawiłam na zupę-krem. Jak wyszło? Zapewniam, że bardzo smacznie! Jednak najlepiej będzie, jeśli sami spróbujecie. Nie pożałujecie!


Przepis (6-8 porcji):
INSPIRACJA: www.oreganoicynamon.blogspot.com/
3 marchewki
1 pietruszka
1/2 selera
2 litry wody
500g soczewicy 
1 łyżka suszonej cebuli
2 łyżki oregano
2 łyżki estragonu
sól, pieprz (do smaku)
1 łyżka ziół prowansalskich 
2 puszki pomidorów (krojonych)
porcja rosołowa (u mnie: udko kurczaka)
Marchewkę, pietruszkę i selera umyć i obrać. Tak przygotowane warzywa oraz mięso (porcję rosołową) wrzucić do garnka i zalać wodą. Gotować przez około 30 minut. Po tym czasie mięso wyjąć. Wsypać soczewicę, dodać pomidory z puszki, przyprawić suszoną cebulą, oregano, estragonem, ziołami prowansalskimi, solą i pieprzem. Gotować jeszcze przez około 20 minut, aż soczewica będzie miękka. Zupę zmiksować blenderem, aż do uzyskania kremowej konsystencji. Podawać - świetnie smakuje z grzankami.

niedziela, 17 marca 2013

omlet sernikowy!

Jakiś czas temu Jey oczarowała mnie swoim sernikowym omletem i zrobiła to na tyle mocno, że od razu zapisałam sobie przepis i w końcu nadszedł poranek, kiedy to postanowiłam przyrządzić sobie takiego na śniadanie. Taki poranek nadszedł właśnie dzisiaj. Wprowadziłam tylko własne, lekkie modyfikacje i jest!
Wrażenia? Niezapomniane, naprawdę! Puszysty. Wilgotny. Kremowy. Do tego mak i lekko kwaśna cytryna. Wyjątkowo udane połączenie smaków. A żeby było jeszcze milej to dzisiaj jem w  towarzystwie whiness. Postanowiłyśmy przypomnieć o naszym kulinarnym (i nie tylko) duecie. Znowu razem poznajemy nowe smaki. Śniadaniowe smaki. Znowu jestem zachwycona i znowu mam ochotę na więcej! Ale już niedługo, bo w porze obiadowej, dostanę to swoje "więcej". My nie próżnujemy ani w kuchni ani poza nią!

Czy u Was też jest taka piękna pogoda? Promienie słońca wpadają przez okno do mojego pokoju i szepczą mi do ucha, że wiosna jest coraz bliżej! A skoro tak to ja za chwilkę idę na spacer - wyjdę jej naprzeciw! 

omlet sernikowy z masą makowo-cytrynową

Przepis (jedna porcja):
omlet sernikowy
2 białka + 1 żółtko jajka
100g twarożku
1 łyżeczka stewi
ekstrakt waniliowy
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Białka jajka ubić na sztywną pianę. Dodać żółtko, twarożek, ekstrakt waniliowy, proszek do pieczenia, stewię i zmiksować. Masę wylać na dobrze rozgrzaną (lekko posmarowaną oliwą z oliwek) patelnię i smażyć kilka minut z każdej strony. Należy uważać przy przewracaniu omletu - jest bardzo delikatny.
masa makowo-cytrynowa
3 łyżki maku
1/2 cytryny
gorąca woda
1 łyżka jogurtu
Mak wsypać do miseczki i zalać gorącą wodą. Odstawić na kilka godzin (u mnie była to cała noc). Do namokniętego maku wycisnąć sok z 1/2 cytryny, dodać jogurt naturalny i zmiksować za pomocą blendera.

sobota, 16 marca 2013

owsiana babeczka korzenna!

U wszystkich padał śnieg, a ja (naprawdę!) miałam nadzieję, że u mnie na deszczu się skończy i pogoda już bardziej złośliwa nie będzie. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy wczoraj rano nie mogłam otworzyć drzwi wejściowych, ponieważ były przysypane dość pokaźnych rozmiarów śnieżną zaspą. Zimno, biało, mokro, jeszcze zimniej, jeszcze więcej śniegu, zamarznięte dłonie ... A kalendarz wskazuje na połowę marca. Jedynym pocieszeniem są prognozy pogody, którym (naiwnie?) ufam, że w cierpliwość trzeba się uzbroić jeszcze tylko wyłącznie na dwa dni, trzeba przetrwać ten, podobno, wyjątkowo mroźny weekend i od poniedziałku powoli zacząć witać się z wiosną. Tym razem już na dłużej niż było to ostatnio. Tak więc posłusznie wskakuję pod polarowy koc, oglądam ulubiony serial i czekam. A w trakcie tego czekania niespodziewanie zasypiam i budzę się dopiero na następny dzień. Budzę się i z ulgą myślę: "Uf, jak dobrze, że dzisiaj jest sobota!". Na złość niskiej temperaturze owijam się w ciepły szlafrok, zakładam wełniane skarpety, w kubku zaparzam kawę, a z lodówki, tak dla kontrastu, wyciągam śniadanie. 

owsiana babeczka korzenna z jabłkiem i daktylami

Przepis (jedna porcja):
50g płatków owsianych marki Halina
1/2 szkl mleka + 1/2 szkl wody
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka imbiru
1/4  łyżeczki gałki muszkatołowej
5 daktyli
jabłko
Jabłko obrać i wydrążyć środek. Zmiksować za pomocą blendera. Dodać daktyle, cynamon, imbir i gałkę muszkatołową i ponownie zmiksować, tak aby uzyskać gładką masę. Do rondelka wsypać płatki owsiane, zalać je wodą i mlekiem, postawić na ogniu. Gdy zaczną się gotować, dodać jabłkowo-daktylową masę i trzymać na małym ogniu jeszcze przez chwilę, cały czas mieszając, aby całość się nie przypaliła. Gotową owsiankę przełożyć do miseczki/salaterki/kokilki i, gdy ostygnie, włożyć do lodówki, najlepiej na całą noc. Rano wyłożyć "babeczkę" na talerzyk, oprószyć jeszcze cynamonem i podawać.

środa, 13 marca 2013

różana owsianko-manna z migdałami!

Dzisiaj obudziłam się z nieodpartą chęcią na coś ciepłego, delikatnego i kremowego w smaku. Długo zastanawiać się nie musiałam, moje dłonie jakby same, odruchowo, sięgnęły po płatki owsiane i po kaszę mannę. W tym połączeniu zakochałam się już jakiś czas temu i właśnie dzisiaj postanowiłam ponownie je sobie zaserwować na śniadanie. Jeszcze tylko dodatki. Konfitura z płatków róży. Drobno posiekane migdały. Co do konfitury - przywiozłam ją sobie z Bułgarii i przyznam szczerze, że pierwsze moje podejście do niej udane nie było. Dlaczego? Nie smakowała mi, tak po prostu. Po jakimś czasie zrobiłam jednak podejście numer dwa i to był dobry ruch, bo okazało się, że odpowiednio użyta jednak mi smakuje.
Ta konfitura ma charakterystyczny aromat, słodki smak; zrobiona jest z płatków róży damsceńskiej, która pochodzi z bułgarskiej Doliny Róż. To miejsce brzmi bajkowo, prawda?


różana owsianko-manna z migdałami

wtorek, 12 marca 2013

koktajl zielony!

Czasem miło jest, tak zupełnie niespodziewanie, dostać w prezencie wolny poranek. A na popołudnie mieć w planach obiad u ukochanej babci, która ostatnio kulinarnymi inspiracjami sypie, niczym z rękawa.
To wszystko sprawia, że nawet wizja zajęć na uczelni do późnego wieczora już tak bardzo mnie nie przeraża.

Zielona wersja koktajlu kusiła mnie już od jakiegoś czasu. Kusiła, intrygowała, może nawet ... Lekko przerażała? Dzisiaj w końcu się odważyłam i nie żałuję! Nie rozumiem natomiast, czemu tak długo zwlekałam z jego przygotowaniem. Najwidoczniej nawet do kulinarnych decyzji trzeba czasem dojrzeć.
Osobiście jestem zwolenniczką (teraz już) wszelkiego koloru koktajli, nie dość, że smakują wyśmienicie, możemy według własnego uznania kombinować ze składnikami, to jeszcze są bardzo zdrowe. Te zielone sycą, dają dużo energii i są prawdziwą bombą witaminową ze sporą dawką błonnika. Poza tym według mnie to wspaniały pomysł na przywołanie wiosny i przygotowanie organizmu na jej przyjście. W internecie wyczytałam, że idealne proporcje to 40/60 = 40% warzyw i 60% owoców. Dlaczego? "W tej proporcji koktajl będzie miał wyraźny, owocowy smak, a warzywa dodadzą mu fajnego, zielonego koloru. Dodatkowo dostarczymy do organizmu odpowiednią ilość "zieleniny", która często sama nie jest tak atrakcyjna do spożycia." (źródło: www.wieczniemloda.com) A jakich warzyw i jakich owoców? Tutaj mamy pełną dowolność! Szpinak, sałata, roszponka, liście buraka, liście rzodkiewki, ogórek. Jabłka, banany, truskawki, mango, jagody, ananas, awokado, cytryna. Dodatkowo pokrzywa, mięta, rzeżucha, kiełki. Także, jeśli jeszcze nie próbowaliście zielonego koktajlu, to nie marnujcie czasu! Miksujcie! Pijcie!

zielony koktajl (jogurt naturalny, roszponka, jabłko, orzechy włoskie, sok z cytryny i cynamon)

poniedziałek, 11 marca 2013

pomarańczowa babeczka jaglana!

Bo kto powiedział, że poniedziałkowy poranek nie może być leniwy? Szkoda tylko, że poranek nie może trwać aż do wieczora. Pogoda nie zachęca do działania i to już kolejny dzień z rzędu. A ja mam wrażenie, że zamiast do wiosny, bliżej do jesieni. Nie zniechęcam się jednak i jestem cierpliwa. Jestem i będę tak długo, jak trzeba; w końcu przecież nadejdzie wyczekiwana przez wszystkich wiosna, prawda? A póki co, jak to mówią - "w marcu, jak w garncu", inaczej być nie może. Dzisiaj, na poprawę humoru, założę kalosze, będę skakać przez kałuże, tak sobie umilę ten deszczowy dzień. Kolorowa parasolka chyba też się przyda.



pomarańczowa babeczka jaglana z nadzieniem kakaowym

Przepis (jedna porcja):
(inspiracja: www.zdrowenienudne.pl)
60g kaszy jaglanej
150ml wody
1 łyżka miodu
1 pomarańcza
3 łyżki serka śmietankowego
1 łyżka (gorzkiego) kakao
Wycisnąć sok z pomarańczy, dolać wodę i zagotować. Dodać kaszę jaglaną i miód. Gotować na wolnym ogniu, aż kasza będzie miękka. W między czasie wymieszać serek śmietankowy z kakao.
Gotową kaszę zdjąć z ognia. Wylepić nią spód i brzegi miseczki (około 2/3 kaszy). Do środka wyłożyć wymieszany serek śmietankowy z kakao i następnie :przykryć" pozostałą częścią kaszy. Wstawić do lodówki (około 30 minut), aby całość odpowiednio stężała. Gotową babeczkę wyłożyć na talerz i podawać. 

niedziela, 10 marca 2013

zapiekany twaróg!

Chłodne, bo jeszcze pachnące lekko zimą, powietrze, gorąca woda w basenie, para wodna unosząca się nad głowami, hydromasaże, jacuzzi, a w międzyczasie dodatkowo pobyt w saunie - czy ta sobota mogła wyglądać lepiej? Potrzebowałam takiego relaksu, zdecydowanie. I snu w samochodzie - tak bardzo to lubię!

A dzisiaj? Z kubkiem zielonej herbaty z różą nadrabiam zaległości w ulubionym serialu. Puszczam głośno muzykę, udaję, że umiem śpiewać i tańczyć. Czekam na wiosnę. Powinnam się uczyć, ale to za chwilkę.

zapiekany twaróg z jabłkiem, rodzynkami, siemieniem lnianym i cynamonem

sobota, 9 marca 2013

cynamonowa owsianka z pestkami dyni!

Przyjemnie było poczuć zapach wiosny w powietrzu, mrużyć oczy od słonecznych promieni, spacerować z rozpiętą kurtką i założyć na nos przeciwsłoneczne okulary. Wystarczyły dwa dni, żebym przyzwyczaiła się do kolejnej pory roku, jaką jest wiosna! Żebym przyzwyczaiła się do słonecznych dni. A tu co? Dzisiaj jakby jesień za oknem - deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz. A jutro podobno wraca zima - śnieg, tak dla odmiany.

Na szczęście dzisiaj pogodą za bardzo się przejmować nie muszę! Do torby pakuję strój kąpielowy i ręcznik, zaraz wsiadam do samochodu i jadę! Baseny termalne czekają! Dzisiaj będzie gorąco. Dzisiaj będzie relaks!


 cynamonowa owsianka z pestkami dyni w miodowym karmelu

Zostałam nominowana do LiebsterBlog, tym razem przez fantasmagorja, za co bardzo dziękuję! To naprawdę miłe zostać przez kogoś wyróżnioną. Z przyjemnością więc odpowiadam na pytania, a chętnych do ich przeczytania zapraszam na dalszą część wpisu. I może ktoś się skusi i dołączy do zabawy?


poniedziałek, 4 marca 2013

twarożek z gorącym mlekiem!

"Mam ochotę na szarlotkę" - takich słów nie trzeba w moim kierunku kierować dwa razy. Wystarczy raz, a ja od razu idę do kuchni, wyciągam mąkę z szafki, masło z lodówki; zagniatam kruche ciasto, wałkuję
i przekładam do foremki, układam na nim kawałki jabłka, posypuję cukrem i cynamonem i wstawiam do piekarnika. Wczoraj popołudniu pachniało u nas w domu słodką tartą z jabłkami. Kawą i mleczną pianką. 
Dzisiaj zostały już tylko okruszki na kuchennym blacie i kawa, kolejna, pomimo wczesnej jeszcze godziny. 

(Nareszcie!) przyszedł czas na przyjemne poranki; na pobudki spowodowane wpadającymi do pokoju promieniami słonecznymi; na śniadania przy uchylonym oknie, przez które wpada świeże powietrze.


 twarożek z gorącym mlekiem, cynamonem i prażonymi na miodzie płatkami owsianymi

niedziela, 3 marca 2013

cytrynowa jajecznica!

Kiedy wczoraj mama wróciła z naszego ogrodu i od progu krzyknęła, że wierzba puściła już pączki, od razu rozwiała moje wątpliwości - wiosna naprawdę już do nas przyszła, a u nas przed domem są na to dowody!

cytrynowa jajecznica z serkiem wiejskim, pistacjami i estragonem

Kilka dni temu zostałam wyróżniona przez krokdoszczescia do zabawy, w której zadaniem jest napisanie siedmiu faktów o sobie. Jest mi bardzo miło, dziękuję i przepraszam, że tak późno odpowiadam, ale mocno napięty tydzień sprawił, że totalnie wypadło mi to z głowy! Ale dzisiaj, z wielką przyjemnością, nadrabiam!

sobota, 2 marca 2013

surówka z białej rzodkwi!

Jak dobrze, że to już weekend, jak dobrze! Nie wiem, kto dokładnie, ale ten nieznajomy mi "ktoś" naprawdę idealnie to obmyślił i ustanowił fakt, że tydzień ma pięć dni. Pięć dni, nie więcej. Na więcej już nie starczyłoby sił. Pięć dni obowiązków. Szósty i siódmy dzień to już (wyłącznie?) odpoczynek. 
A skoro tak to zapominam na (dłuższą) chwilę o byciu studentką z mnóstwem obowiązków. Notatki, piórnik, repetytorium do niemieckiego i wypełniony po brzegi kalendarz odkładam gdzieś całkiem na bok. 

A co do śniadania - wizyty u babci naprawdę inspirują. Zachwycam się smakiem, zapamiętuję składniki, kupuję odpowiednie produkty i w domu odtwarzam, po kolei i bardzo uważnie. Z sukcesem na szczęście!
Babciną kuchnię uwielbiam za to, że jest prosta w wykonaniu, ale wyrafinowana w smaku; nie przesadzam.

 surówka z białej rzodkwi i jabłka, z orzechami włoskimi; kawa z mlekiem

Przepis (dwie porcje):
1 biała rzodkiew
2 (małe) jabłka
1 garść orzechów włoskich
150g jogurtu naturalnego
2 łyżki soku z cytryny 
Rzodkiew i jabłko umyć, obrać ze skórki. Zetrzeć na tarce (na grubych oczkach). Orzechy włoskie posiekać. Składniki połączyć ze sobą w misce. Dodać jogurt naturalny i sok z cytryny; wymieszać.