poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Moje pierwsze sushi i WegePiknik!

Ostatnie dni mijają mi pod hasłem: "nowe smaki z Domi"! Takich dni to ja proszę jak najwięcej. Gotujemy, śmiejemy się, napełniamy brzuszki, biegamy z aparatem , robimy dużo zdjęć i łapiemy dużo wspomnień.

Zacznijmy od wtorkowego popołudnia. Długo z tym zwlekałam, przyznaję. Czemu? Bałam się. Tak, bałam się tego smaku. Przerażał mnie. Glony? Surowe ryby? "Nieee, to nie dla mnie", myślałam. Teraz wiem, w jak wielkim błędzie tkwiłam i jak wiele pysznego traciłam! Całe szczęście, że moja Domi mi to uświadomiła, pokazała, jak podejść do "problemu". Pierwsze sushi i od razu domowe! Czyż to nie brzmi idealnie? Wegetariańskie, z warzywami i z japońskim omletem, który najpierw mnie zszokował (jajka + sos sojowy + ... cukier?!), ale wystarczył jeden kęs, aby moje kubki smakowe się w nim zakochały. Tak samo, jak w sushi. To było naprawdę smaczne i miłe popołudnie - ugotowałyśmy ryż, pokroiłyśmy paprykę, marchewkę i świeżego ogórka, usmażyłyśmy omleta, odkryłyśmy dlaczego patelnia Domi nie funkcjonuje tak, jak funkcjonować powinna, zawijałyśmy wszystko w wodorosty, kroiłyśmy ("o, brzydko się ukroiło! no, to ... od razu do buzi!"), zostałam podszkolona w kwestii obsługiwania się pałeczkami (po dłuższym czasie nawet udało mi się opanować tę trudną sztukę chwytania nimi jedzenia), a nasze brzuchu po brzegi zostały wypełnione japońskim przysmakiem. Ale, ale! Oczywiście znalazłyśmy w nich miejsce na deser. Też domowy! Co dobrego? Lody, w końcu nic nie smakuje lepiej w takie upalne dni. A żeby wszystko pasowało do klimatu naszego spotkania: lody o smaku zielonej herbaty! Lody dla odważnych, tak je nazwałyśmy. Dlaczego? Hm, przekonajcie się sami, haha. Już wiemy, że najlepiej gotuje się w towarzystwie, że najlepiej w towarzystwie poznaje się nowe smaki, a po wszystkim odpoczywa. Właściwie to my to wiemy już od dawna, ale z każdym kolejnym razem jeszcze bardziej się w tym utwierdzamy. A i tak ciągle chcemy więcej i więcej!








Przedwczoraj natomiast wybrałyśmy się na WeganPiknik, który odbywał się w naszym krakowskim mieście, a dokładniej na Kazimierzu. Nie dałyśmy się pogodzie, nie wystraszył nas ani poranny deszcz ani zimny wiatr. Pomimo tych pogodowych przeszkód bawiłyśmy się naprawdę świetnie! Zresztą, jak zawsze w swoim towarzystwie. Zjadłyśmy pyszny "surowy" sernik kokosowo-cytrynowy oraz bezglutenowe ciasto pomarańczowe z makiem, podane z figową konfiturą. Znalazłyśmy przyjemne miejsce, idealne na nasz wegański, już nieco bardziej prywatny, piknik. Duuuużo spacerowałyśmy, odkrywałyśmy nasze miasto na nowo. Zrobiłyśmy tysiące (nie przesadzam) zdjęć, wypiłyśmy najlepszą herbatę na wynos, a na sam koniec odwiedziłyśmy księgarnię i oczywiście nie wyszłyśmy z niej z pustymi rękoma. Miło, miło, baaardzo miło!







Wczorajsza niedziela również upłynęła mi w kulinarnym klimacie. Byłam tam rok temu, musiałam się pojawić również i w tym! O czym mówię? O Festiwalu Pieroga! Mam dużo zdjęć, niedługo się pochwalę i nimi!

44 komentarze:

  1. Hmm, jakie pyszności ;)
    Czekam na relację z Festiwalu Pieroga! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam teraz ochotę na takiego omleta z opisu, no i te lody! Byłabym odważna :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę, to musiał być cudowny czas spędzony razem :) A sushi nigdy nie jadłam, nad czym ubolewam :<

    OdpowiedzUsuń
  4. słyszałam o tym Festiwalu! To już podobno XI raz! Też chciałabym tam być:( Krk otwarty na wszystko widzę :)
    O ja.. ja sushi nadal się boję-ryba bleee.. Ale Wam takie zgrabne powychodziły, mega! :)
    Brawo za dyplom, należał się:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego nasze było wegetariańskie! chociaż skusiłabym się na łososia :-))
      za rok musisz przyjechać na smakowanie pierogów :D

      Usuń
  5. jadłam lody z zielonej herbaty w japońskiej restauracji, ale smakiem mnie nie zachwyciły. Mimo, że można było wyczuć delikatny posmak herbaty, to i tak wydawały mi się takie... nijakie ;)
    świetnie jest mieć takie miłe towarzystwo. Szczególnie, jeśli razem odkrywa się nowe smaki :))

    OdpowiedzUsuń
  6. OOO festiwal pierogów ja właśnie z Marysią (http://luvbrkf.blogspot.com/) wybieram się w środę;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Sushi nie lubię ale lody chętnie bym zjadła :D

    OdpowiedzUsuń
  8. fajne fotki, od razu widać, że bardzo udane spotkanie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. tyle pyszności w jednym wpisie... niedobra Ty! czekam na przepis na lody... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. robiłyśmy lody w maszynie :) dwa żółtka utarłyśmy z 3 łyżkami cukru pudru, ubiłyśmy na sztywno śmietankę 30%, połączyłyśmy wszystko ze sobą, do tego jeszcze szklanka mleka i zmielona (na proszek) zielona herbata :)

      Usuń
    2. dziękuję za przepis! :)

      Usuń
  10. Kij z sushi!
    Festiwal Pieroga♥ To moje miejsce!

    A tak bardziej serio, cóż. Ja próbowałam parę razy przekonać się do sushi, jeszcze jako małe dziecko i może dlatego nie pamiętam smaku, ale pamiętam, że mi nie smakowało, więc kolejnych prób nie robię i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się zarzekałam, że nigdy nie spróbuję, na szczeszczęście się odważyłam ;-) więc nigdy nie mów nigdy, w końcu smaki się zmieniają!

      Usuń
  11. super! takie spotkania są zawsze bardzo miłe :)
    fajnie, że razem odkrywacie nowe smaki.

    A co do sushi, ja swoje pierwsze zrobiłam ze smazonym kurczakiem... Ty z warzywami:D no cóz.. pewnie jakiś pierwszy na świecie sushi master się w grobie przewraca, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? :)

    PS. i te lody mnie intrygują ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, właśnie, od czegoś trzeba zacząć :D a ja obiecuje (sama sobie, haha), że kolejne będzie z rybką - z łososiem :D

      Usuń
  12. przez Ciebie marzę teraz o wege sushi na obiad! ja akurat nie miałam żadnych obaw przed nim, bo wiedziałam, że nie będzie żadnego (surowego lub nie) mięsa - i zakochałam się od pierwszego kęsa. szkoda, że w Polsce jest takie drogie.

    OdpowiedzUsuń
  13. no a lody też fantastyczne, zapomniałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. gratulacje sushi, ale lody jakoś mnie bardziej kuszą ;)
    śliczne jesteście ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. te lody będą mnie teraz nawiedzać, muszę ich spróbować :> a sushi też bym sobie zjadła :D

    OdpowiedzUsuń
  16. super piknik! :) a za sushi nie przepadam ;x

    zapraszam do siebie na smaczne pesto :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O tak, kuchnia dla odważnych; )

    OdpowiedzUsuń
  18. ech, znów przepełnia mnie zazdrość;p ......i te lody, pisz no mi tu zaraz co to za jedne i jak je zrobić z tej herbaty;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. robiłyśmy lody w maszynie :) dwa żółtka utarłyśmy z 3 łyżkami cukru pudru, ubiłyśmy na sztywno śmietankę 30%, połączyłyśmy wszystko ze sobą, do tego jeszcze szklanka mleka i zmielona (na proszek) zielona herbata :)

      Usuń
  19. Świetne zdjęcia, śliczne dziewczyny i pyszne jedzenie, czyli wszystko na swoim miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. W towarzystwie łatwiej jest przełamywać bariery :)
    Na festiwal pieroga chętnie bym się wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fantastycznie! Pozdrowionka:*

    OdpowiedzUsuń
  22. Sushi wygląda super: )
    A na piknik chciałabym się w końcu wybrać, bo widzę, że są tam niesamowite pyszności: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taak, zdecydowanie jest w czym wybierać! :)

      Usuń
  23. nie no też będę musiała kiedyś własnymi rękoma sushi zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Odpowiedzi
    1. bardzo bardzo bardzo! a jutro będzie jeszcze bardziej! :D

      Usuń
  25. To z makiem świetnie wygląda, zjadła bym takie pyszności.. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. zazdroszczę tego pikniku! sama miałam okazje kiedyś w takim uczestniczyć i było przepysznie, mam nadzieję, że coraz więcej tego typu inicjatyw będzie powstawać :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo ciekawi mnie smak tych lodów... a sushi wygląda profesjonalnie :)!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ostatnio miałam okazję próbować sushi, ale nie podeszło mi niestety. Ale Wasze wygląda dużo lepiej :) I te pałeczki! Widziałam dzisiaj takie w Biedronce ;D
    A lody interesujące!
    Na festiwalu pieroga też byłam jakiś czas temu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Sushi lubię i chętnie robię. Jedyne co to czasem z dobrą rybą jest problem, ale jak już sie znajdzie to roluję :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Pokochałam sushi od pierwszego kęsa. :) Nie ma co bać się surowych ryb! :D
    A ten omlet rzeczywiście też mnie zaskoczył.
    Bardzo lubię Kazimierz! Sporo fajnych knajpek i uliczek do spacerowania. Kraków jest piękny!

    OdpowiedzUsuń