sobota, 22 września 2012

grzanki i nie tylko!

Piątek i sobota - raptem dwa dni, a tyle wrażeń, tyle się działo! Ale może zacznijmy od początku. Wspominałam Wam wczoraj o kuchni pakistańskiej; przyszedł czas, aby Wam wszystko wyjaśnić. Zmartwię jednak tych, którzy myśleli, że chodziło o wspólne gotowanie - niestety nie tym razem. Razem z Dominiką i jej koleżanką z Hiszpanii wzięłyśmy wczoraj udział w międzynarodowym spotkaniu, podczas którego miałyśmy również szansę spróbowania kuchni pakistańskiej. Spotkanie odbywało się w restauracji Barka Basia (dla tych, którzy mieszkają w Krakowie: znajduje się ona  niedaleko Kładki Bernatki;
Bulwar Kurlandzki - róg ul. Podgórskiej i ul. Gazowej).  Na miejsce dotarłyśmy podekscytowane i lekko spóźnione - na szczęście nic nas nie ominęło, cała zabawa dopiero się zaczynała. Ludzie z różnych stron świata, miła atmosfera, jedzenie smaczne, choć bardzo ostre (i dłuuugo wyczekiwane!) - wrażenia jak najbardziej pozytywne! Jedyny minus to zmarznięte stopy i dłonie; spotkanie odbywało się bowiem praktycznie na zewnątrz i do późnej pory. Miałyśmy ze sobą aparaty, jednak szansa na zrobienie dobrych zdjęć była naprawdę znikoma - złe światło robiło swoje. Wracając jeszcze do jedzenia - w menu znajdowało się:
Chicken Karahi (a hot and spicy chicken on bone curry made
with fresh herbs and spices HOT 
dish)
- kurczak curry ze świeżymi ziołami i ostrymi przyprawami
Aloo Matar Gajrayn (A spicy vegetable curry made with green
peas, carrots and potatoes HOT Dish)
- warzywa w curry: zielony groszek, marchewka i ziemniaki
Kabli Pilaou (Basmati rice with chickpeas an aromatic rice
dish for accompanying our main courses) 

- ryż z ciecierzycą


Do domu wróciłyśmy razem (nocowałam u Dominiki); zmęczone, ale za to bardzo zadowolone. Dzisiaj czekał nas kolejny intensywny dzień.  Ja, Dominika oraz jej dwie koleżanki: Kasia i Ola, wzięłyśmy udział 

w językowo-kulinarnej grze miejskiej GotujSię! organizowanej przez nasze miasto Kraków z okazji 9. Europejskiego Dnia Języków.  Wcielałyśmy się w firmę cateringową (nazwa "Szarlotka") i naszym zadaniem było wykonywanie rozmaitych zleceń - czekały na nas zabawne zadania oraz liczne łamigówki językowe. Skomplikowane zakupy, gotowanie, przyrządzanie potraw, degustacja, podawanie, transport w trudnych warunkach - to tylko niektóre umiejętności, jakimi musiałyśmy się wykazać. Przydała się oczywiście znajomość zasad savoir vivre’u, kuchni krajów UE i podstaw konwersacji w różnych językach. Cała zabawa-rywalizacja trwała pięć godzin i odbywała się w obrębie Starego Miasta. Punktem wyjściowym był Teatr Groteska. Na podium niestety nie stanęłyśmy (ale wszystko przed nami! za rok również się tam pojawimy!), ale przecież nie nagrody były najważniejsze - liczyła się bowiem dobra zabawa, a tego nie brakowało nawet przez sekundę! Na koniec dostałyśmy upominki - kubek termiczny, długopisy i notesy. 
Wracając czekała na nas kolejna miła niespodzianka - darmowy poczęstunek na ul.Krupniczej - herbata, drożdżówki, muffiny, pasta hummus i pyszne ciasto czekoladowektóre upiekły dziewczyny z babciasto.


nasza (dla nas i tak zwycięska!) drużyna "Szarlotka"
od lewej: Kasia, Ola, Dominika i ja

Pomimo tylu wrażeń nie zapomniałam jednak o dzisiejszym śniadaniu! Może i było w pośpiechu, może i zdjęcia nie są najlepsze (światło, światło, światło ...) ale bardzo smaczne i we wspaniałym towarzystwie Dominiki!  

grzanki (graham) z wędliną/ (domowym) pasztetem, papryką i pomidorem (w miseczce); herbata z cytryną

35 komentarzy:

  1. Ciekawie spędziłaś czas! :)
    Śniadanie pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa przygoda, a śniadanie po królewsku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale pyszności na talerzu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. po takim wspaniałym dniu uśmiech gwarantowany!:)

      Usuń
  5. wow, jakie aktywne i ciekawe dni miałaś! zazdroszczę takiej zabawy i próbowania pakistańskich popraw! i to na dodatek w doborowym towarzystwie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wiem, z czego Ty mi chcesz oddawac te 2kg chudzino:*
      placuch już żaden się nie ostał, ale chętnie dla Ciebie nasmażę porcję, wpadaj!:*

      Usuń
  6. Także jestem z Krakowa :)
    Patrząc na to jak fajnie spędziłaś czas możesz być pewna, że i ja za rok wezmę udział :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ale ci zazdroszcze takich dni, chwil spędzonych w "towarzystwie" uśmiech na twarzy;)

    OdpowiedzUsuń
  8. szarlotka i tak wygrała, bo miała szczęśliwy numer 13 i najlepszą nazwę i ładne buzie :D napiszę relację jutro po południu albo jakoś wieczorem. dzięki jeszcze raz za te 2 dni, bo było mega mega mega! ♥ :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! szarlotka górą! :D
      było cudownie, tak, tak, tak! ♥

      Usuń
  9. Widać że dni jak najbardziej udane.:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne dni, w dodatku smaczne i wesoło spędzone:) też tak chcę;)

    OdpowiedzUsuń
  11. chyba bym polubiła taką kuchnię, zdecydowanie uwielbiam curry tak jak i ostre przyprawy, także zazdroszczę;) A póki co pracuję w firmie ubezpieczeniowej.. totalnie z innej beczki, no ale.. wiem, że kiedyś znajdę pracę marzeń xD tak jak i osiągnę wymarzoną figurę;)

    OdpowiedzUsuń
  12. zazdroszczę Ci tak barwnego dnia! przeżyć mnóstwo, a szkoda, że bez zdjęć. menu w każdym razie wygląda obiecująco, ja lubię na pikantnie. szkoda, że nie jestem z Krakowa:(śniadanko i tak Ci wyszło smakowicie, jak zwykle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcia są, cale trzy, ale nie nadają się do publikacji ani trochę niestety :D
      szkoda, szkoda, popieram! ale odwiedzić Kraków zawsze możesz!:)
      bo w dobrym towarzystwie nawet kanapki potrafią być wyjątkowe :)

      Usuń
  13. Świetne doświadczenie i wspaniała zabawa - tylko pozazdrościć ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. kanapeczki pyszne !
    super spędziłaś ten czas , miło pewnie jest się spotkać w takim gronie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Smacznie i wesoło- oby tak dalej!

    Pierzasta i niepierzasta biżuteria: oduchadoucha09.blogspot.com
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczęściary z Was! . :) . Masz świetny kubek. Skąd taki ? Rozumiem, też często jadam sniadania w pośpiechu. Jestem bardzo ciekawa co studiujesz? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kubek niestety nie jest mój ;< należy do Dominiki.
      aa studiuję socjologię i w tym roku zaczynam jeszcze filologię germańską :)

      Usuń
  17. Świetna przygoda. :)
    Pyszne kanapeczki.

    http://myessentiality.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Faktycznie, 2 dni a tyle wspaniałych emocji :) Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. świetna przygoda i zabawa! zazdroszczę :))
    a kanapeczki mniam! muszę upiec pasztet... już się nie mogę doczekać świąt :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ah here is the story with the Pakistani food! I really enjoyed reading! Sounds like a lot of fun!
    kisses chris

    OdpowiedzUsuń
  21. Zazdraszczam spotkania! A kanapki też niczego sobie! <3

    OdpowiedzUsuń
  22. takie aktywne dni to coś dla mnie:) po tak spędzonym czasie wszystko smakuje lepiej:))

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajne spotkanie, zazdroszczę uczty podniebienia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. bardzo ci zazdroszczę z tego spotkania :) te potrawy brzmią świetnie, spróbowałaś wszystkiego? :)

    OdpowiedzUsuń
  25. świetne spędzanie czasu i do tego smaczne śniadanie....

    OdpowiedzUsuń
  26. naprawdę owocne dni ;) i fajna ta zabawa miejsca, chętnie wziełabym w czyms takim udział!

    OdpowiedzUsuń